InterAffairs

Pt02212020

Last update09:48:30 AM

RUS ENG FR DE PL ESP PT ZH AR

Font Size

SCREEN

Profile

Layout

Menu Style

Cpanel
wtorek, 05 grudzień 2017 15:29

Iran: nowe rodzaje zbrojeń i problemy

Written by  Władimir Sażin, starszy pracownik naukowy Instytutu Orientalistyki RAN, kandydat nauk historycznych
Rate this item
(0 votes)

 

Wojskowo-polityczne kierownictwo Iranu nieustannie mówi o rosnącej mocy irańskich sił zbrojnych, w tym m.in. dzięki własnym opracowaniom, produkcji i wprowadzaniu do użytku najnowocześniejszych, odpowiadających najwyższym technologiom jednostek broni i techniki wojskowej.

Niedawno najwyższy przywódca duchowy Iranu i jednocześnie głównodowodzący sił zbrojnych ajatollah Ali Chamenei odbył spotkanie z kierownictwem Marynarki Wojennej Iranu, podczas którego oświadczył, że rozwój silnej floty morskiej stanowi „priorytetowe zadanie” dla Iranu.

Konkretyzując myśl swojego naczelnika, dowódca irańskiej marynarki wojennej admirał Hossein Khanzadi poinformował, że Iran „chce skonstruować lotniskowiec”. Oprócz tego admirał przypomniał, że Iran „ma prawo” stworzyć flotę atomowych okrętów podwodnych jako „środka powstrzymywania”. Co oznaczają te oświadczenia?

Po pierwsze nasuwa się taka myśl: w jakim stopniu lotniskowce i atomowe okręty podwodne są „środkami powstrzymywania”? Ale to, można rzec, kwestia terminologii. A po drugie: czy Iran technicznie i technologicznie jest w stanie skonstruować lotniskowiec atomowy i okręty podwodne, a także inne skomplikowane typy zbrojeń?

Pod koniec listopada dowodzący wojsk lądowych Iranu generał Kiomars Heidari oświadczył, że irańska armia do końca obecnego 1396 irańskiego roku (do 20 marca 2018 roku) otrzyma nowoczesny czołg stworzony pod nazwą Karrar (atakujący, dzielny). To „bardzo dobry, idealny i skuteczny czołg, który został przetestowany i wykorzystany w manewrach wojskowych” – poinformował.

Rzeczywiście jest to nowy czołg. 12 marca 2017 roku odbyła się jego oficjalna „premiera”, ale o istnieniu tej maszyny wiadomo od dawna – już od sierpnia 2016 roku. Na stronie Topwar dokładnie opisano wszystkie właściwości czołgu Karrar (patrz https://topwar.ru/110916-osnovnoy-boevoy-tank-karrar-iran.html). Główny wniosek – Karrar „stanowi licencyjną kopię rosyjskiego czołgu T-90MS”. Tym niemniej, jak zaznacza portal, „nowe dane nt. projektu pokazują, że irański czołg nie jest pełną i dokładną kopią rosyjskiego T-90MS, choć jest do niego podobny”.

„Premiery” nowych jednostek techniki wojskowej odbywają się w Iranie nie tylko w pięknie oprawionych pawilonach, ale i na polach manewrów.

W listopadzie w Iranie odbyły się coroczne dwudniowe szkolenia irańskich sił powietrznych pod nazwą «Fadaeeyane Harime Velayat - 7». W manewrach uczestniczyły dziesiątki samolotów bojowych, transportowych, zwiadowczych, tankowców powietrznych i dronów.

Wszystko odbywało się tak jak zawsze podczas podobnych manewrów. Jednak tym razem, według informacji irańskich mediów, które powołują się na oficjalnego przedstawiciela sił powietrznych generała Massouda Rouzkhosha, niszczyciel F-7 użył bomb kierowanych. Te pociski są też nazywane „inteligentnymi bombami” (smart bombs). Są zaopatrzone w system sterowania i naprowadzania na cel. Przy czym ten system może być albo telewizyjnym, albo laserowym, albo inercyjnym z korekcją satelitarną. Jest to dość skomplikowany i drogi sprzęt, można rzec, jednorazowego użytku.

Należy zaznaczyć, że bomby kierowane stanowią jedną z najbardziej zaawansowanych broni powietrznych przeznaczonych do ataku celów naziemnych (lub znajdujących się na wodzie). Bomby kierowane to połączenie ogromnych mocy zniszczenia zwykłych pocisków lotniczych i dokładności naprowadzania na cel charakterystycznej dla pocisków kierowanych klasy powietrze-ziemia. Rezultaty użycia bomb kierowanych w wojnach i konfliktach lokalnych dają podstawy, by zaliczać je do kategorii precyzyjnej amunicji lotniczej.

Co prawda ich cena jest dość wysoka, może sięgać dziesiątków tysięcy dolarów za sztukę.

Niedawno dowódca sił wojskowo-kosmicznych Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej Amir Ali Hajizadeh oświadczył, że Iran ma do dyspozycji własne 10-tonowe bomby, które przyćmiewają najmocniejszą broń jądrową USA. Generał Hajizadeh nazwał ten pocisk „ojcem wszystkich bomb” analogicznie do amerykańskiej superbomby GBU-43 nazywanej „matką wszystkich bomb”. Amerykanie użyli jej w kwietniu 2017 roku w afgańskiej prowincji Nangarhar przeciwko Daesh (PI). Nie ma wątpliwości, że koszt takich pocisków również jest szalenie wysoki.

Warto przytoczyć interesujący fakt, który niewątpliwie kończy spór o to, która bomba jest mocniejsza – irańska czy amerykańska. Według mediów, które powołują się na Sztab Generalny Rosyjskich Sił Zbrojnych, najmocniejszą niejądrową bombę posiada rosyjskie wojsko. W porównaniu z amerykańskim odpowiednikiem rosyjska bomba ma mniejszą wagę, ale jest 4-krotnie mocniejsza i ma 20 razy większą powierzchnię rażenia. I jak ją nazwać – matką czy ojcem wszystkich bomb – nie gra dużej roli.

Wracając do tematu nowych irańskich jednostek bojowych i nie tylko, wypada zwrócić uwagę na deficyt w irańskich siłach powietrznych nośników podobnych pocisków. Z powodu dużych rozmiarów superbomb rakiety nie są w stanie być ich nośnikami. Z kolei samoloty bojowe wyposażone w 250-kilogramowe bomby raczej nie dadzą rady przetransportować 10-tonowych, i tu pojawiają się kolejne problemy.

Zestaw samolotów bojowych irańskich sił powietrznych zestarzał się: F-4, F-5 (amerykańskie opracowania lat 50.), F-7 (chiński analog starego radzieckiego samolotu MiG-21 produkcji lat 50.-60.), F-14, Su-20, Su-24, Su-25, MiG-29 (opracowanie lat 70.-80.). Co więcej, wiele ze znajdujących się na wyposażeniu irańskich sił powietrznych jednostek jest niezdolnych do walki.

Tak, irański przemysł zbrojeniowy zajmuje się produkcją wielu rodzajów techniki wojskowej, również samolotów bojowych (Azarakhsh, Saeqeh, Tazarv). Jednak tak jak w przypadku czołgu Karrar są one wykonane na podstawie zagranicznych baz.

Wróćmy do tematu wojenno-morskiego. Oświadczenia działaczy wojskowo-politycznych wysokiego szczebla o konstruowaniu lotniskowców atomowych i łodzi podwodnych wydają się fantastyką. Patrząc chociażby na koszta związane z ich produkcją. A więc, przykładowo, koszt amerykańskiego lotniskowca „George Bush” to 6,2 mld dolarów, a koszt jednego atomowego okrętu podwodnego waha się pomiędzy 1-2,5 mld dolarów. Przy tym cały budżet wojenny Iranu w 2016 roku wyniósł 15,9 mld przy PKB o wartości 412 mld dolarów (dane Military balance – 2017), a według informacji irańskiej agencji Tasnim budżet Sił Zbrojnych Iranu na lata 2015-2016 wynosił około 9,3 mld dolarów.

Okręty atomowe to droga przyjemność, dlatego nie wszystkie marynarki wojenne mogą sobie na nie pozwolić. Aktualnie tylko pięć krajów posiada pokaźną flotę atomową. Są to Rosja, USA, Chiny, Wielka Brytania i Francja. Dwa atomowe okręty podwodne posiadają Indie.

Ale chodzi nie tylko o cenę. Pomimo dobrego dla kraju rozwijającego się poziomu przemysłu zbrojeniowego Iranu rozpoczęcie prawie że od zera produkcji najbardziej skomplikowanych jednostek zbrojeniowych teraz czy w najbliższej przyszłości jest raczej mało możliwe. Nie mówiąc już o systemie napędowym okrętów atomowych, który jako paliwa potrzebuje uranu wzbogaconego o 30-90%.

Co więcej, przeszkodą dla rozwoju wysokotechnologicznych gałęzi irańskiego kompleksu obronno-przemysłowego są wciąż obowiązujące, dosyć srogie sankcje na dostawy do Iranu ciężkich zbrojeń i wysokich technologii o przeznaczeniu wojskowym i dwufunkcyjnym. Te sankcje będą obowiązywały do lat 2020-2023. Dodatkowo zgodnie z Porozumieniem nuklearnym z Iranem ograniczenia w sferze opracowań jądrowych będą obowiązywały do lat 2025-2030.

Ogólnie dla efektywnego rozwoju wysokotechnologicznych sektorów, do których zalicza się także przemysł wojenny, Iran potrzebuje przełomu, zapewnianego przez, m.in., wiodące technologie zagraniczne. Trzymając się tylko polityki samowystarczalności, osiągnięcie sukcesu nie jest możliwe ani z naukowego, ani technologicznego, ani z finansowego punktu widzenia.

 

Read 877 times