InterAffairs

Pn08102020

Last update09:48:30 AM

RUS ENG FR DE PL ESP PT ZH AR

Font Size

SCREEN

Profile

Layout

Menu Style

Cpanel
środa, 29 listopad 2017 19:59

Polityka USA w regionie Azji i Pacyfiku: zmiany nabrzmiewają

Written by  Andriej Kadomcew, politolog
Rate this item
(0 votes)

 

W ostatnich latach w retoryce amerykańskich polityków, aż do poziomu prezydenta, tradycyjny termin region Azji i Pacyfiku jest zamieniany nową formułą: region Indo-Pacyfiku. Za zmianą terminologii stoją najwyraźniej ogólne zmiany w kursie polityki zagranicznej USA. Jak głębokie i długotrwałe będą te zmiany?

Według krytyków reakcja USA na gwałtownie, czasem dosłownie w ciągu kilku lat, zmieniający się balans sił w regionie Azji i Pacyfiku już dawno odbiega od rzeczywistości. Przy czym zaczęło się to na długo przed Trumpem. Wszystkie administracje, które sprawowały władzę po 1991 roku, demonstrowały niechęć do ożywiania reform światowej gospodarki i handlu, a także instytucji tworzących podstawę współczesnego gospodarczego ładu światowego. [i]

Propozycję zmiany sytuacji złożył Barack Obama. Już w 2009 roku poinformował o swoim zamiarze ponownego uczynienia z regionu Azji i Pacyfiku jednego z priorytetów USA. Strategia „przywrócenia balansu” (rebalance strategy) zakładała aktywizację polityki USA w tych regionach świata, które pozostają w cieniu globalnej wojny z terroryzmem rozpoczętej po 11 września 2001 roku [ii]. Główną innowacją Obamy było uznanie Chin nie po prostu za „ryzyko”, które USA muszą mieć na uwadze w swojej polityce, a za bezpośrednie „zagrożenie” – oczywiście nie dla bezpieczeństwa USA, ale dla amerykańskich interesów. Jednocześnie „ambitne plany” Obamy dotyczące wzmocnienia pozycji USA w „najbardziej dynamicznym regionie świata” pozostały w znacznej części niezrealizowane. Niezdecydowanie amerykańskiej polityki umożliwiło Chinom przekształcenie się w jedno z dwóch dominujących mocarstw regionu Azji i Pacyfiku.

W rezultacie, według wpływowego amerykańskiego centrum analitycznego Stratfor, aktualnie w regionie Pacyfiku powstaje patowa sytuacja. USA nie dążą do bezpośredniej konfrontacji z Chinami. Ale jednocześnie Waszyngton nie chce dopuścić do dominacji w regionie Chin czy innego mocarstwa. Chiny z kolei nie będą w stanie sprostać wojenno-morskiej dominacji USA w regionie Azji i Pacyfiku jeszcze co najmniej przez najbliższe 10-15 lat. Dlatego „nacjonalistyczna” retoryka Pekinu odnośnie „roszczeń do Morza Południowochińskiego” w znacznym stopniu realizuje wewnątrzpolityczne cele. Tym niemniej Japonia i inne państwa Azji Wschodniej obserwują wzrost Chin „z narastającą podejrzliwością”.

Potencjalnie, uważają amerykańscy eksperci, taka sytuacja popycha większość krajów regionu do zacieśniania kontaktów z Ameryką. Jednak, jak podkreśla National Interest [iii], wszystkie aktualnie istniejące w Azji formaty międzypaństwowego dialogu nie umożliwiają efektywnego rozwiązywania kwestii pokoju i bezpieczeństwa. Ani jedna międzynarodowa organizacja regionu Azji i Pacyfiku nie jednoczy wszystkich krajów regionu ani całego zestawu regionalnych problemów. Ani jedna z nich, według amerykańskich analityków, nie jest w stanie sprowadzić do wspólnego mianownika „starań Chin o dominację w regionie”, roli USA jako mocarstwa na tym terytorium, interesów gospodarczych Europy i pragnienia innych krajów regionu uniknięcia całościowego uzależnienia od Pekinu.

Obecna administracja USA póki co wysyła sprzeczne sygnały. Z jednej strony Trump potwierdził, że Azja to jeden z trzech „kluczowych” dla interesów USA regionów. Podczas szczytu APEC, który odbył się na początku listopada, Trump podkreślił swoją wierność „wolności i otwartości w regionie Indo-Pacyfiku”. Z drugiej strony pochłonięcie Waszyngtonu koncepcją „Ameryka ponad wszystko” (America first) pozostawia niejasną kwestię tego, w jaki sposób Biały Dom zamierza w praktyce strzec „wolności i otwartości” regionu, jednocześnie odrzucając tradycyjną dla USA, kontynuowaną po 1945 roku linię wspierania wolności handlu. Przecież stawiając na „surowy protekcjonizm”, Trump już opuścił projekt Partnerstwa Transpacyficznego (TPP) – kamień węgielny strategii wzmocnienia amerykańskiego wpływu w regionie Azji i Pacyfiku, wypracowany przez poprzednią administrację.

Jak pokazuje amerykańskie doświadczenie tworzenia sojuszów w latach zimnej wojny, architektura międzypaństwowego bezpieczeństwa utrzymuje się tylko do czasu, kiedy wszystkich jej uczestników łączą interesy o wspólnym znaczeniu, jednomyślne podejście do kwestii zagrożeń, a także umiejętność uzgadniania wzajemnych interesów na przestrzeni długich lat. Według wielu amerykańskich ekspertów wszystkie wymienione elementy w regionie Azji i Pacyfiku „już są”. USA z kolei pragną nie dopuścić do zakrojonej na szeroką skalę destabilizacji w jednym z najważniejszych regionów świata. Tak jak dwie poprzednie administracje, Biały Dom Trumpa widzi te same zagrożenia w regionie: konieczność utrzymywania swojej konkurencyjności, przede wszystkim strategicznej, z Chinami. Zagrożenie wojskowe ze strony KRLD, a także narastający problem terroryzmu islamskiego. Do tego dochodzi nowy priorytet Waszyngtonu za Trumpa – zagrożenie ze strony międzynarodowej przestępczości zorganizowanej [iv].

Sens strategii w Azji, której zarysy zaczyna nakreślać aktualny rząd USA, polega na tym, że Waszyngton nie planuje prowadzić polityki aktywnego powstrzymywania i, tym bardziej, izolowania Chin, ponieważ zarówno jedno, jak i drugie „jest niemożliwe i niepożądane” w obecnych warunkach globalizacji. Zamiast tego Ameryka zamierza utrzymać swoją obecność w regionie w charakterze „potężnej siły”, stworzonej do niwelowania (ameliorate) „negatywnych konsekwencji destabilizującego umacniania się” Chin[v].

Według informacji z ogólnodostępnych źródeł głównym elementem opracowywanej strategii powinna stać się idea, którą podzielił się kilka lat temu premier Japonii Shinzo Abe, o „sojuszu demokracji w regionie Pacyfiku”[vi]. Japonia, Australia, Indie i USA muszę utworzyć element centralny, „konstrukcję nośną” nowego formatu „bezpieczeństwa i stabilności” w Azji. Czy „sojusz demokracji” będzie zinstytucjonalizowany, a jeśli tak, to w jakim stopniu – teraz nikt nie bierze się za prognozowanie w tej kwestii. Podczas zimnej wojny w różnych częściach Azji nie raz powstawały „modele” bezpieczeństwa regionalnego z USA jako uczestnikiem[vii]. I praktycznie wszystkie umarły w zarodku jeszcze przed zakończeniem się globalnej bipolarnej konfrontacji – przede wszystkim przez to, że Waszyngton nie był w stanie w odpowiedni sposób brać pod uwagę interesów partnerów tych porozumień. Tymczasem aktualna inicjatywa jest jeszcze bardziej ambitna. Jej zwolennicy liczą na to, że do „sojuszu demokracji” przyłączy się (przynajmniej w formacie dialogu „cztery plus”) większość krajów regionu Pacyfiku.

Szczególnie ważną rolę, co symbolizuje też zmiana w nazywaniu regionu w wystąpieniach amerykańskich oficjeli z „Azji i Pacyfiku” na „Indo-Pacyficzny”[viii], zaczyna odgrywać rozwijanie strategicznych stosunków z Indiami. Rzeczywiście, według opinii amerykańskich obserwatorów w ostatnich latach oba kraje odnajdują coraz więcej tematów w stosunkach dwustronnych bazujących na „ogólnym zaniepokojeniu staraniami Chin o regionalną hegemonię”. Indie stanowią trzecią co do wielkości gospodarkę Azji; potęgę jądrową mającą spór przygraniczny z Chinami. Włączenie Indii do koalicji pod wodzą USA umożliwiłoby stworzenie znacznej przeciwwagi dla wpływu Chin bez konieczności znacznego wzmacniania obecności wojskowej USA. Jednocześnie, według amerykańskich ekspertów, to dałoby nowy impuls dla rozwoju socjalno-gospodarczego największej demokracji na świecie, który teraz jest jej ogromnie potrzebny.[ix]

„Odpowiedzią” na chińską inicjatywę „Jednego pasa i jednej drogi” mogłaby stać się amerykańska koncepcja „analogicznego typu”. Podobna inicjatywa byłaby nastawiona na tchnięcie nowej dynamiki w stosunki gospodarcze pomiędzy maksymalnie możliwą ilością sojuszników USA w Azji, a także na Bliskim i Środkowym Wschodzie. Jako przykład rozwoju stosunków na tym kierunku już podaje się rosnącą współpracę pomiędzy Indiami i Izraelem. I w końcu, ważnym instrumentem „powstrzymywania” Chin powinny stać się zarówno istniejące już narodowe, jak i ogłoszone na poziomie projektów wspólne mechanizmy kontroli i ograniczenia potencjalnie „wrogich” inwestycji zagranicznych.

W taki sposób aktualne sygnały ze strony administracji Trumpa na kierunku azjatyckim można interpretować jako próbę dodania do okresu „doobamowskiego” pomysłu rozwijania przeważnie dwustronnych stosunków handlowych z państwami regionu. Według idei Trumpa taka konstrukcja umożliwi podwyższenie obrotu gospodarczego, spieniężenie stosunków z istniejącymi i potencjalnymi sojusznikami. Jak podkreśla znany rosyjski ekspert Fiodor Lukjanow, ponieważ próba przeformułowania związków z Chinami niesie za sobą niebezpieczny i kosztowny konflikt, Trump działa, jak się wydaje, metodą prób, po omacku szukając granic możliwego. Czy to w kwestii Chin, czy powstrzymywania/karania KRLD, czy prób silniejszego przywiązania do swojej „orbity” państw regionu.[x]

Perspektywa pojawienia się „azjatyckiej Antanty” czy nawet „azjatyckiego NATO” byłaby oczywiście bardzo, ale to bardzo niepokojącą wiadomością dla Moskwy. Teraz Rosja ma potencjał, w tym instytucjonalny, do promowania swojej wizji architektury bezpieczeństwa jeśli nie dla całej Wielkiej Azji, to, co najmniej, dla jej części kontynentalnej. A liczba potencjalnych partnerów Rosji w regionie Azji i Pacyfiku prawie dościga liczby partnerów USA. Jednak opracowanie praktyczne i pełna realizacja rosyjskiej strategii dla Azji będzie wymagała długofalowego „przywództwa intelektualnego” i dyplomacji najwyższej klasy.

[i] http://www.scmp.com/comment/insight-opinion/article/2121297/america-falters-and-europe-declines-look-east-see-future

[ii] https://foreignpolicy.com/2011/10/11/americas-pacific-century/

[iii] http://nationalinterest.org/feature/how-america-its-indo-pacific-allies-will-redefine-regional-23155

[iv] https://www.whitehouse.gov/the-press-office/2017/11/10/remarks-president-trump-apec-ceo-summit-da-nang-vietnam

[v] http://nationalinterest.org/feature/how-america-its-indo-pacific-allies-will-redefine-regional-23155

[vi] https://www.project-syndicate.org/commentary/a-strategic-alliance-for-japan-and-india-by-shinzo-abe?barrier=accessreg

[vii] Chodzi przede wszystkim o SEATO – Organizację Paktu Azji Południowo-Wschodniej (1955-1977), do której wchodziły Australia, Wielka Brytania, Nowa Zelandia, Pakistan, USA, Tajlandia, Filipiny i Francja. (Korea Południowa i Południowy Wietnam były „partnerami w dialogu”). ANZUS Security Treaty – Australia, Nowa Zelandia i USA, formalnie działający do tej pory. ANZUK (1971-1975) – Australia, Wielka Brytania, Nowa Zelandia, Malezja i Singapur, do którego USA formalnie nie wchodziły, ale rozpatrywały go jako sojuszniczy.

[viii] Tuż przed wielkim azjatyckim tournee Donalda Trumpa w pierwszej połowie listopada termin „region Indo-Pacyfiku” regularnie pojawia się w oficjalnych wystąpieniach sekretarza stanu USA Rexa Tillersona i ministra obrony Jamesa Mattisa.

[ix] https://www.cfr.org/blog/want-free-and-open-indo-pacific-get-india-apec

[x] http://www.globalaffairs.ru/print/redcol/Rasshirenie-ramok-19132

 

 

Read 854 times