InterAffairs

Pn08102020

Last update09:48:30 AM

RUS ENG FR DE PL ESP PT ZH AR

Font Size

SCREEN

Profile

Layout

Menu Style

Cpanel
poniedziałek, 09 październik 2017 16:51

Nowe okno możliwości: Z okazji wizyty saudyjskiego króla w Moskwie

Written by  Andriej Isajew, dziennikarz międzynarodowy
Rate this item
(0 votes)

 

W zeszłym tygodniu był w Moskwie król Arabii Saudyjskiej Salman ibn Abd al-Aziz as-Suud. Przygotowania do wizyty trwały około dwóch lat, a przyjazd monarchy był przekładany oczywiście nie z winy rosyjskiej strony przyjmującej.

Media w Arabii Saudyjskiej jeszcze przed rozpoczęciem negocjacji nazwały wizytę „historyczną” i zapewniały, że jej „powołaniem jest postawienie wszystkich kropek nad «i» w zagadnieniach politycznych, ekonomicznych, strategicznych, związanych z problemem syryjskim, rynkiem ropy, a także wojskowym zbliżenie Rosji i Arabii Saudyjskiej i współpraca w sferze energii atomowej”. (cyt. wg inosmi.ru) Rosyjscy obserwatorzy, jak zwykle, byli bardziej powściągliwi w opiniach.

Przypomnijmy, że stosunki dyplomatyczne między dwoma krajami zostały wznowione w 1991 roku, ale oznaki prawdziwego zbliżenia pojawiły się na początku 2000 roku po pacyfikacji w Czeczenii. Od tej pory strony od czasu do czasu wyrażały chęć zwiększenia poziomu współpracy, ale na deklaracjach się kończyło.

Zresztą, w jednym kierunku pozytywny efekt widać gołym okiem: w dużej mierze dzięki staraniom Moskwy i Rijada na świecie pojawił się Globalny pakt o ograniczeniu wydobycia taniejącej ostatnio ropy naftowej. Tu nasze interesy na pewno są zbieżne. Nic dziwnego, że na podstawie wyników moskiewskich negocjacji strony, nie wdając się w szczegóły, deklarowały gotowość „w razie potrzeby” do przedłużenia działania porozumień Paktu.

Podpisano także szereg porozumień w sferze gospodarczej: w sprawie współpracy w dziedzinie energetyki jądrowej, wysokich technologii, przetwórstwa ropy naftowej, transportu, finansów. W szczególności - między Rosyjskim funduszem inwestycji bezpośrednich i suwerennym funduszem Arabii Saudyjskiej. Choć nie należy zapominać, że na Wschodzie podpisanie umów częściej postrzegane jest jako wyrażenie zamiarów realizacji porozumień, ale nie jako obowiązek ich zrealizowania.

Duży rezonans wywołały kontrakty, memoranda i „umowy przedwstępne” o współpracy w dziedzinie wojskowo-technicznej: chodziło o sprzedaż systemów przeciwpancernych, granatników, o budowę w Arabii Saudyjskiej fabryki broni – za 3,5 mld dolarów. A co najważniejsze - o sprzedaż, już słynnych, systemów rakietowych S-400 „Triumf”. Jednak według szefa „Rostechu” Siergieja Czemezowa: „Saudyjczycy postawili warunek, że umowa wejdzie w życie, jeśli przekażemy im część technologii i uruchomimy produkcję na terenie Królestwa”. Czy Rosja na to pójdzie – oto jest pytanie. Co więcej według oświadczenia tego samego Czemezowa, „Pięć lat temu podpisaliśmy umowy na 20 miliardów dolarów, a jaki był tego sens, jeśli na intencjach się skończyło? Rijad nie wydał ani kopiejki na zakup czegokolwiek. Jeśli nazywać rzeczy po imieniu, Saudyjczycy po prostu się nami bawili, mówiąc: nie dostarczajcie systemów obrony przeciwlotniczej S-300 do Iranu, a my będziemy kupować waszą broń — czołgi i inne maszyny". (https://lenta.ru/news/2017/07/10/saudi/)

Na razie nie ma żadnych podstaw, by uznać, że zabawa się już skończyła. Armia saudyjska ma na uzbrojeniu najnowszą broń amerykańską, brytyjską i francuską. Nie ma żadnego sensu jej przezbrajanie, tym bardziej, że ostatnio podpisano z Trumpem rekordowy kontrakt na dostawę broni na sumę ponad 100 miliardów dolarów. Saudyjczycy nie mają powodów do robienia czegoś „na przekór” Zachodowi za przykładem Turcji: relacje między Rijadem, z jednej strony, Waszyngtonem i Brukselą, z drugiej, nie są bezproblemowe (takie w ogóle nie istnieją), ale dosyć „strategiczno-partnerskie”.

Problem najwyraźniej tkwi w czymś innym. Niestety na Bliskim Wschodzie rośnie w siłę kolejna runda konfrontacji międzywyznaniowej sunnitów i szyitów, reprezentowanych kolejno przez Arabię Saudyjską i Iran. Przy czym, inicjatywa aktualnie leży po stronie Iranu, który zwiększa swoje wpływy w Syrii, Iraku, Jemenie, Libanie (poprzez Hezbollah), a nawet w rejonie zatoki Perskiej – w nielubianym przez sąsiadów Katarze. Na marginesie, w pobliżu Kataru znajduje jest w większości szyicki Bahrajn, i w samym Królestwie również mieszka sporo szyitów.

Biorąc pod uwagę skalę krytyki pod adresem Teheranu, którą publicznie wyraził saudyjski król w Moskwie, trudno mieć wątpliwości, co do tego, że temat Iranu był jednym z najważniejszych punktów w części negocjacji, dotyczącej polityki zagranicznej. Kwestia, jak to się mówi, nabrzmiała: „prosaudyjskie” ugrupowania w Syrii, pod presją syryjskich, irańskich i rosyjskich wojsk, a także sił pod jurysdykcją Teheranu i Ankary, coraz szybciej zdają swoje pozycje – wpływ Królestwa w regionie spada. Dlatego jest bardzo prawdopodobne, że motywem przewodnim pozycji w Rijadzie została obietnica: „Kupimy Waszą broń, tylko nie sprzedawajcie jej Iranowi”. Rządząca dynastia, pomimo pewnych trudności gospodarczych, może pozwolić sobie na zainwestowanie w „żelazo” kilka miliardów dolarów, tylko po to by nie dostał go przeciwnik. Oprócz pieniędzy – jeszcze i polityczne dywidendy, które oznaczają - nowe potencjalne kontrakty z państwami regionu. W saudyjskich mediach w przeddzień wizyty nie bez powodu podkreślano, że poprawa stosunków z Rijadem korzystnie odbije się na stosunkach Moskwy z wieloma krajami regionu.

Przy tym jasne jest również, że wszelkie porozumienia w sprawie Syrii bez uzgodnienia z monarchiami z Zatoki Perskiej (czytaj: Arabii Saudyjskiej) są trudne do zrealizowania i obarczone nowymi konfliktami. Dlatego sam fakt przyjazdu „strażnika dwóch świętych meczetów” do Rosji – jest bardzo ważny. To świadczy o uznaniu naszego kraju za ważnego gracza na bliskim Wschodzie, nawet ze strony Rijadu i otwiera przed Moskwą, jak teraz się przyjęło mówić, nowe okno możliwości. Dlaczego Rosja miałaby nie spróbować stać się pośrednikiem w uregulowaniu konfliktu między Arabią Saudyjską i Iranem? Taka misja nikogo z nich nie skrzywdzi – na Wschodzie szanują negocjatorów, a ewentualny sukces będzie tego wart.

Potwierdzeniem tego, że Rosja może ubiegać się o tę rolę było oświadczenie Faisala J. Abbasa, redaktora naczelnego gazety Arab News: „Nie możemy ignorować tego, że Rosja stała się kluczowym graczem na Bliskim Wschodzie, w szczególności dzięki doktrynie Obamy, z powodu której rola USA w regionie znacznie osłabła, Rosja z jej finansowym i militarnym potencjałem weszła w ten układ”.

 

https://regnum.ru/news/polit/2331366.html

 

Read 627 times