InterAffairs

Pn08102020

Last update09:48:30 AM

RUS ENG FR DE PL ESP PT ZH AR

Font Size

SCREEN

Profile

Layout

Menu Style

Cpanel
wtorek, 05 grudzień 2017 13:35

Iran: ciężkie losy Porozumienia nuklearnego

Written by 
Rate this item
(0 votes)

Prezydent USA Donald Trump przyjął nową strategię w stosunkach z Iranem. Zostały wygłoszone dwa główne oświadczenia. Pierwsze – o tym, że podpisane w 2015 roku Porozumienie nuklearne z Iranem dotyczące irańskiego programu nuklearnego jest nie do przyjęcia dla USA. Drugie – o wprowadzeniu sankcji przeciwko Korpusowi Strażników Rewolucji Islamskiej, który został wpisany na listę organizacji wspierających terroryzm.

Od razu należy zaznaczyć, że prezydent Trump nie wyprowadził USA z Porozumienia nuklearnego z Iranem i nie zerwał go, a tylko tym razem nie potwierdził wypełnienia przez Iran „umowy jądrowej” (co już nie raz robił), zarządził rozpatrzenie możliwości wprowadzenia do niej zmian, a także poinformował o tym, że USA mogą ją wypowiedzieć w dowolnym momencie. Co prawda prezydent Trump przy tym nie określił metodyki, mechanizmów, dróg i instrumentów tego hipotetycznego wypowiedzenia. A przecież to nie tylko dwustronny amerykańsko-irański dokument, lecz zaakceptowany i potwierdzony przez Radę Bezpieczeństwa ONZ pakt międzynarodowy.

W przeciwieństwie do swojego szefa grupa doradców Trumpa ds. bezpieczeństwa narodowego poinformowała z kolei, że Iran spełnia warunki umowy. To w pełni uzasadnione i logiczne oświadczenie, gdyż główny międzynarodowy kontroler programu jądrowego Iranu - Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej – już osiem razy od momentu zawarcia porozumienia potwierdzał „surowe wypełnianie przez Iran swoich obowiązków związanych z Porozumieniem nuklearnym”. Dlatego też Trump nie miał i nie ma formalnego powodu dla zerwania umowy.

Inna kwestia – zmiana w tej umowie wymagań w stosunku do Iranu. Ale i to jest mało prawdopodobne. Iran jest kategorycznie przeciwny. Minister spraw zagranicznych Iranu Mohammad Dżawad Zarif oświadczył, że Teheran nigdy nie będzie prowadził negocjacji na temat już zaakceptowanej umowy nuklearnej ze światowymi mocarstwami.

Z kolei szef Organizacji Energii Atomowej Iranu Ali Akbar Salehi potwierdził, że warunki Porozumienia nuklearnego nie mogą być zmienione i najlepsze wyjście to przestrzeganie ich.

Rosja, Chiny i Unia Europejska też wskazały, że Porozumienie nuklearne z Iranem nie wymaga dodatkowych zmian i udoskonaleń. Wiceminister spraw zagranicznych Siergiej Riabkow zauważył słusznie: „Jest amerykańskie przysłowie, którego koledzy zza oceanu często używają w podobnych sytuacjach: «Nie naprawiaj tego, co działa».

A Porozumienie nuklearne funkcjonuje bez zastrzeżeń od 2,5 roku. Były zastępca sekretarza stanu USA i główny negocjator Waszyngtonu z pozostałymi członkami „szóstki” pośredników i Iranem Wendy Sherman ostrzegła: „Niechęć prezydenta do przyjęcia prawdy nt. porozumienia z Iranem – że ono funkcjonuje i jest w interesach bezpieczeństwa narodowego USA – będzie miała daleko idące konsekwencje”.

Dodajmy – nie w ostatniej kolejności dla USA, które niewątpliwie zderzą się z politycznymi, wizerunkowymi i moralnymi problemami. Bo przecież wszyscy uczestnicy negocjacji nuklearnych z Iranem (oprócz USA) podtrzymują Porozumienie nuklearne i są za jego zachowaniem, krytykując stanowisko Trumpa.

Oprócz tego uwolniony spod sankcji Iran stał się łakomym kąskiem dla międzynarodowego biznesu. Praktycznie wszystkie kraje UE, a także Japonia, Korea Południowa, Chiny, kraje Azji Południowo-Wschodniej są zainteresowane rozwijaniem stosunków gospodarczych z Iranem i występują przeciwko nowej kampanii antyirańskiej i nakładaniu nowych sankcji.

Porozumienie nuklearne z Iranem to najważniejszy, historyczny dokument, który możliwe że jako pierwszy od początku ery jądrowej, która rozpoczęła się w 1945 roku, jasno określa nuklearne ambicje konkretnego kraju i umieszcza je w surowych ramach międzynarodowych norm i wymagań Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej. To dobry przykład efektywnej współpracy światowej dyplomacji, tworzącej precedens prawdziwego wzajemnego zaufania stron w imię zachowania reżimu nierozprzestrzeniania broni jądrowej. Porozumienie nuklearne z Iranem może stać się modelem dyplomatycznego uregulowania regionalnych i światowych kryzysów.

Godnym uwagi jest to, że Wielka Brytania, Niemcy, Francja podkreślają w umowie aspekt nierozprzestrzeniania jądrowego i twierdzą, że ta spełnia swoje zadanie. Wystąpili w obronie Porozumienia nuklearnego z Iranem i wezwali USA, by nie podejmowały kroków, które mogłyby je podważyć, a tym samym naruszyć cały reżim nierozprzestrzeniania broni jądrowej.

Jak zauważają media, Londyn, Paryż i Berlin wezwały Waszyngton do „opamiętania się”. Prezydent Francji Emmanuel Macron poinformował o nadchodzącej wizycie w Iranie, a szef MSZ Niemiec Sigmar Gabriel powiedział, że polityka Białego Domu odpycha Europę od USA, a co więcej popycha ku współpracy z Chinami i Rosją.

Prezydent Rosji Władimir Putin na początku listopada odwiedzi Teheran, gdzie przeprowadzi rozmowy z prezydentem Iranu Hasanem Rouhanim. Bez wątpienia wśród poruszanych kwestii będzie też przyszłość Porozumienia nuklearnego. Moskwa jeszcze raz potwierdzi swoje wsparcie dla tego międzynarodowego dokumentu.

Rozerwanie Porozumienia nuklearnego z Iranem przez USA nieuchronnie doprowadzi do nadszarpnięcia zaufania do Ameryki, a najgorsze – ogólnie do jakichkolwiek negocjacji dotyczących kwestii nuklearnych „granicznych” krajów, dążących do rozwoju broni jądrowej, w pierwszej kolejności Korei Północnej, a dalej – do upadku reżimu nierozprzestrzeniania broni jądrowej.

Wszystko to uczyni z USA państwo wyrzutka, które nie będzie miało żadnych moralnych praw wzywania kogokolwiek do negocjacji i nowych porozumień jądrowych.

Niewykluczone, że rozumiejąc konsekwencje swojej decyzji o wyjściu z Porozumienia nuklearnego z Iranem, Trump nie zdecydował się bezpowrotnie i ostatecznie ogłaszać o opuszczeniu tego porozumienia przez USA. W warunkach ciężkiej wewnątrzpolitycznej sytuacji w kraju Trump przerzucił odpowiedzialność za tę kwestię na Kongres. Kongresmeni mają 60 dni na zastanowienie się i przyjęcie ustawy o ponownym wprowadzeniu sankcji w związku z odmową prezydenta ws. potwierdzenia realizacji przez Iran umowy jądrowej i jeszcze 10 dni na głosowanie. 24 grudnia powinny wyjaśnić się losy Porozumienia nuklearnego z Iranem. W Ameryce jest mało zwolenników Iranu, ale za to wielu przeciwników Trumpa. Dlatego jeszcze nie wiadomo, jak zachowa się Kongres w grudniu. Gra będzie brutalna, jak w amerykańskim futbolu.

Niewykluczone, że inicjując nową antyirańską kampanię, wymierzoną w porozumienie jądrowe, Trump próbuje sprowokować Iran do samodzielnego wyjścia z Porozumienia. Taki wariant byłby najlepszym dla Trumpa.

Z kolei w Iranie toczy się własna gra, ponieważ jest tam wielu przeciwników tego porozumienia. Aktualnie w kraju zaostrza się walka pomiędzy w miarę liberalnym i reformatorskim otoczeniem Rouhaniego i jego politycznymi i gospodarczymi oponentami.

Wśród nich można wymienić w pierwszej kolejności Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej, a także polityków skoncentrowanych wokół rywala Rouhaniego z ostatnich wyborów prezydenckich – Ebrahima Raisiego i radykalnie nastawionych klerykałów. Szczególną uwagę należy poświęcić właśnie Korpusowi Strażników Rewolucji Islamskiej – to organizacja, która ma nie tylko wojskową, ale i gospodarczą siłę. I, na potwierdzenie, w okresie najcięższej presji sanacyjnej wywieranej na Iran to właśnie finansowe struktury Korpusu zdołały wypracować drogi obejścia ograniczeń, otrzymując za swoją działalność ogromne sumy pieniędzy. Korpus oczywiście nie był zainteresowany zniesieniem sankcji.

Walka polityczna trwa, i jest bardzo aktywna. I oczywiście Porozumienie nuklearne, program jądrowy Iranu, który stanowi dumę narodową państwa, znajduje się w samym centrum tej walki.

Antyirańska działalność prezydenta Trumpa jest na rękę przeciwnikom Hasana Rouhaniego, który całą swoją karierę prezydencką zbudował na zawarciu umowy jądrowej i wyprowadzeniu Iranu spod jarzma sankcji. Udało mu się osiągnąć pozytywne wyniki gospodarcze. W swoim noworocznym orędziu 20 marca tego roku powiedział: «Naród Iranu, przyjąwszy Porozumienie nuklearne, osiągnął pożądany rezultat: sanacyjne łańcuchy zerwane… Sankcje w sferze bankowej, operacji walutowo-finansowych, w sektorze naftowym i petrochemicznym, ubezpieczeń i transportu - wszystkie „sankcje jądrowe” zostały zniesione, co stworzyło wspaniałe warunki dla działalności gospodarczej naszego narodu». «Jestem pewien – podkreślił prezydent Rouhani – że połączenie sił wewnątrz kraju i konstruktywna współpraca ze światem pozwoli naszej gospodarce kwitnąć i rozwijać się.

I to prawda. W 2013 roku PKB spadało o prawie 6% rocznie, gdy tymczasem w 2016 roku gospodarka Iranu wykazała wzrost o 4-6%. Sukces odniesiono w kwestii walki z inflacją, która obniżyła się z nieoficjalnych 40% do około 10%.

Porozumienie nuklearne wyprowadziło Iran z izolacji. W ciągu 2 lat Teheran odwiedziły dziesiątki liderów państw i rządów, a ilość delegacji handlowo-gospodarczych ciężko zliczyć. Informowano o dziesiątkach umów o wartości miliardów dolarów.

W sierpniu tego roku, przedstawiając medżlisowi nowy skład gabinetu ministrów, prezydent Rouhani oświadczył, że jednym z priorytetów polityki zagranicznej nowego rządu będzie zachowanie porozumienia jądrowego i jego ochrona przed atakami USA. „Najważniejsze zadanie naszego ministra spraw zagranicznych – podtrzymywanie Porozumienia nuklearnego i niedopuszczenie do tego, by USA i nasi przeciwnicy osiągnęli sukces” – podkreślił Rouhani. „Bronić Porozumienia nuklearnego – znaczy stawiać opór wrogom Iranu” – dodał irański prezydent.

Zerwanie Porozumienia nuklearnego, a nawet sama próba dokonania tego przez Biały Dom znacznie wzmocni pozycje przeciwników prezydenta Rouhaniego i jego zespołu, co w rezultacie może doprowadzić do poważnych konsekwencji, nawet do siłowego przejęcia władzy przez przeciwników obecnego prezydenta. Przy takim scenariuszu wydarzeń całkiem możliwe, że Iran wyjdzie z Porozumienia nuklearnego, Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej zostanie odsunięta od kontrolowania działalności jądrowej Iranu, co doprowadzi do aktywacji programu jądrowego Iranu i reanimuje jej komponent wojskowy.

Taki rozwój sytuacji wywoła natychmiastową reakcję USA, Izraela, Arabii Saudyjskiej, co zaowocuje wybuchem jeszcze jednego konfliktu zbrojnego na Bliskim Wschodzie.

Nie mniej niebezpiecznym jest postanowienie Trumpa dotyczące wpisania Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej na listę organizacji terrorystycznych i zrównanie go z takimi organizacjami jak Al-Kaida i Państwo Islamskie.

Teheran niezwłocznie odpowiedział na ten ruch. Szef MSZ Iranu Zarif, nie ujawniając szczegółów, oświadczył, że reakcja Iranu będzie nadzwyczaj ostra.

Z kolei dowódca Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej generał Dżafari zasugerował, że organizacja w odpowiedzi na krok Trumpa uzna armię USA za terrorystów i uczyni ją swoim celem, na równi z PI, na całym świecie, a przede wszystkim na Bliskim Wschodzie. Przy tym generał Dżafari z naciskiem rekomendował USA opuścić region bliskowschodni i oddalić się od Iranu na odległość nie mniejszą niż 2000 km (to zasięg irańskich pocisków balistycznych średniego zasięgu). Według niektórych danych irańskie dowództwo przekierunkowało swoje siły rakietowe na cele i obiekty związane z dyslokowanymi na Bliskim Wschodzie amerykańskimi wojskami.

W taki sposób „zimna wojna” USA i Iranu, która trwa już prawie 40 lat, za sprawą wysiłków administracji prezydenta Trumpa konsekwentnie, krok za krokiem, wchodzi w nową, krytyczną fazę. Zagrożony jest nie tylko Iran, nie tylko i tak już gorejący Bliski Wschód, ale również, być może, najważniejsze – czyli reżim nieproliferacji broni jądrowej.

Read 701 times
Vladimir Sajine

chercheur à l’Institut d’études orientales de l’Académie des sciences de Russie, licencié en histoire