InterAffairs

Pn08102020

Last update09:48:30 AM

RUS ENG FR DE PL ESP PT ZH AR

Font Size

SCREEN

Profile

Layout

Menu Style

Cpanel
poniedziałek, 07 sierpień 2017 13:33

Jak UE i USA ingerują we władzę sądowniczą w Polsce i Ukrainie

Written by 
Rate this item
(0 votes)

 

Nacisk, jaki wywiera Unia Europejska na Polskę z powodu przejawów „tendencji autorytarnych” w tym kraju, posiada bezkompromisowy charakter. Po raz pierwszy od niespodziewanego zwycięstwa partii nacjonalisty Jörga Haidera w wyborach w Austrii na początku XXI wieku UE rozpatruje wprowadzenie sankcji w stosunku do jednego ze swych członków – Polski. A w ostatnich dniach w kontaktach Polski i Brukseli pojawił się nowy zgrzyt: polski rząd, który obraził się z powodu perspektywy nałożenia na kraj sankcji za „zamach na niezależność sądów”, wysunął wobec Niemiec, grających pierwsze skrzypce w UE, żądanie kompensacji za przestępstwa popełnione przez nazistów na polskich ziemiach w latach 1939-1945, kiedy to podczas samego Powstania Warszawskiego w 1944 roku zginęło nie mniej niż 200 tysięcy Polaków. Niemcy póki co ignorują te sygnały ze strony Warszawy. euobserver.com

Co było przyczyną powstania konfliktu między Polską i UE? Formalne przyczyny przygotowywanych dla Polski sankcji są dwie.

Pierwsza – „mgliste kryteria” (sformułowanie oficjalnego przedstawiciela UE), zgodnie z którymi minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro będzie mianował sędziów sądów okręgowych i apelacyjnych. Tymczasem polski parlament, w którym dominuje nieprzychylna wobec UE partia Prawo i Sprawiedliwość, będzie decydować o składzie Krajowej Rady Sądownictwa.

Formalnie nowa reforma sądownictwa w Polsce przebiega zgodnie z prawem – w zgodzie z nowym ustawodawstwem wprowadzonym do polskiego Sejmu przez PiS, który zwyciężył w ostatnich wyborach. Druga przyczyna gniewu UE, wyraźnie widać, że naciągana, to zasada, że sędziny w Polsce według nowego prawa będą mogły przejść na emeryturę nie w wieku 65 (jak mężczyźni), a 60 lat, co z punktu widzenia Unii Europejskiej jest „dyskryminacją ze względu na płeć”: mężczyźni i kobiety powinni być równi we wszystkim, łącznie z wiekiem emerytalnym.

Uważa się, że główną przyczyną gniewu UE jest nie tyle nowe ustawodawstwo, co władza, jaką nowy system daje partii PiS i nielubianemu przez Brukselę człowiekowi – przedstawicielowi PiS Zbigniewowi Ziobro, który aktualnie jest i prokuratorem, i ministrem sprawiedliwości. Przy pełnej realizacji nowej ustawy Ziobro będzie miał wpływ także na korporację sądowniczą. Tymczasem Ziobro to niekryjący się z tym przeciwnik głównych lobbystów UE w Polsce, a konkretnie liberalnej partii Platforma Obywatelska i jej nieformalnego lidera Donalda Tuska, zajmującego stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej (czyli najwyższe stanowisko w UE). Niedawno polska delegacja w UE bez powodzenia próbowała zaangażować „eurokratów” w wotum nieufności do Tuska, w rezultacie znaczna większość zagłosowała na jego korzyść, a samo głosowanie było poniżeniem dla Polski. Teraz PiS się mści, starając się objąć władzę nad przeciwnikami politycznymi, jeśli nie w Brukseli, to przynajmniej u siebie – w Polsce. Właśnie to rozgniewało Komisję Europejską, która nie uwierzyła nawet w werdykt polskiego Sądu Konstytucyjnego, który uznał nową reformę sądownictwa za zgodną z polską konstytucją. rp.pl

Wraz z pojawieniem się perspektywy znalezienia się pod sankcjami Warszawa, od 2004 roku dumny członek UE, nagle dostrzegła w działaniach sojuszu zagrożenie dla swojej suwerenności. Tak naprawdę – co ma Unia Europejska do procedury powoływania sędziów w Polsce? Tym bardziej że obowiązujące aktualnie schematy powoływania sędziów w Europie bardzo się między sobą różnią, i na przykład w Niemczech minister sprawiedliwości odgrywa dużą rolę w ich powoływaniu. W czasach potępianej teraz w Polsce, lojalnej względem Związku Radzieckiego Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej (PRL) nawet Moskwa nie ingerowała w te kwestie. Dlatego kiedy wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans jasno nakreślił przed Polską perspektywę nałożenia unijnych sankcji w przypadku jeśli Warszawa nie zrezygnuje z nowej reformy sądownictwa, posypały się porównania do Związku Radzieckiego.

I tak Ryszard Legutko, poseł do Parlamentu Europejskiego od rządzącej w Polsce partii PiS, oskarżył Timmermansa o „breżniewizm”. A oficjalny przedstawiciel polskiego rządu Rafał Bochenek oświadczył w wywiadzie dla polskiej agencji PAP: „Nie poddamy się jakiemukolwiek szantażowi ze strony oficjalnych przedstawicieli UE, a zwłaszcza w przypadku gdy ten nie będzie oparty na jakichkolwiek faktach”. euobserver.com

W odpowiedzi Unia Europejska zaczęła stosować wobec Warszawy wiele z tych form nacisku, które wcześniej były używane tylko w stosunku do Ukrainy i Rosji – zaczęły padać oskarżenia o autorytaryzm, dyktaturę, powrót do właściwej społeczeństwom krajów byłego Związku Radzieckiego psychologii zniewolenia. Te obwinienia zostały podchwycone przez lojalną Unii Europejskiej prasę w Polsce – na przykład przez Gazetę Wyborczą. W rezultacie wielu Polaków odebrało te oskarżenia na poważne i krajem wstrząsnęły milionowe protesty.

„Tak naprawdę wrogość Komisji Europejskiej do obecnego parlamentu Polski i utworzonego przez niego rządu partii PiS daje się łatwo wyjaśnić: opozycyjna partia PO to najbliższa UE siła polityczna Polski i Bruksela chce wspierać swoich” – komentuje sytuację deputowany Parlamentu Europejskiego Janusz Korwin-Mikke.

Równie rażącą jak wywieranie przez UE nacisku na Polskę jest ingerencja USA w tworzenie się nowego systemu sądownictwa na Ukrainie. Tam reforma przechodzi według tej samej formuły co w Polsce: najpierw tworzy się Wyższa Rada Sądownictwa i dopiero ona ma pomóc w odnowieniu korpusu sędziowskiego, wyrzucając na bruk sędziów, którzy skompromitowali się podczas teraz oficjalnie potępianego „reżimu Janukowycza”. Odnawianie systemu sądownictwa na Ukrainie rozpoczęło się już w 2016 roku i pierwszy „otwarty konkurs” odbywa się w celu rotacji na 120 stanowiskach w składzie Sądu Najwyższego Ukrainy. I oto bez względu na to, że kandydaci przeszli masę profesjonalnych testów i zostali sprawdzeni przez wiele ukraińskich „biur antykorupcyjnych”, ambasada USA „zgłosiła braki” u 30 ze 120 kandydatów, przy czym poinformowała o tym w najbardziej poniżającej formie – przez Twitter ambasady. Przedstawicielstwo USA faktycznie zażądało ponownego, wnikliwego rozpatrzenia każdej z kandydatur. rian.com.ua

 

To oczywiste, że jawna ingerencja USA i UE w proces tworzenia się korpusu sędziowskiego w Polsce i Ukrainie tylko potwierdza istnienie systemu zakamuflowanych stosunków wasalnych, który USA i UE podtrzymują na przestrzeni długich lat w strefach swoich wpływów. Ale teraz ten konflikt wybrzmiał publicznie, kompromitując wszystkich jego uczestników i same wartości demokratyczne, o których na Zachodzie lubią wspominać przy każdej dogodnej okazji.

 

Read 598 times