InterAffairs

Śr09202017

Last update09:48:30 AM

RUS ENG FR DE PL ESP PT ZH AR

Font Size

SCREEN

Profile

Layout

Menu Style

Cpanel
wtorek, 11 luty 2014 19:40

Globalne wyzwania i odpowiedzialność

Written by 
Rate this item
(0 votes)

Żyjemy w świecie coraz szybszych zmian i rosnących niepewności. Wzrost liczby ludności na świecie jest głównym czynnikiem globalizacji. Za fakt oczywisty można uznać to, że żyjemy w świecie rosnącej współzależności. Wiele problemów jest bezpośrednio związanych z tendencjami demograficznymi na świecie – czy to pogorszenie sytuacji środowiskowej, czy bezpieczeństwo żywności lub zmiany klimatu.

Współzależność, jej dobre i złe strony to coś, czego żaden kraj, ani naród nie jest w stanie uniknąć. Jest to również to, co określa, czy mamy wspólną przyszłość czy nie mamy jej wcale. Być może w najlepszym przypadku mamy zalewie kilka dekad stabilnego rozwoju ekologicznego, społecznego i gospodarczego. Pomimo, że przyszłość niewątpliwie mamy wspólną, nie zawsze przyjmujemy ten fakt i niekoniecznie widzimy tę przyszłość w ten sam sposób. Przez ostatnie stulecia w niektórych krajach, głównie w Europie i na Zachodzie ogólnie, utorowano drogę dla rozwoju globalnego: poprzez opracowanie traktatów międzynarodowych czy tworzenie wspólnej przestrzeni finansowej. Chociaż na Zachodzie przyzwyczailiśmy się do myślenia o swoim długotrwałym przywództwie w świecie, jako o czymś mniej lub bardziej naturalnym, jednak w rzeczywistości jest inaczej. Istotna zmiana nastąpiła prawdopodobnie zaledwie kilka lat temu, kiedy G-20 zastąpiła G-7 lub G-8, gdyż stała się najbardziej odpowiednią dla globalnego zarządzania forum.

Inną ważną tendencją jest pojawienie się nowej grupy państw, nazywanej różnie: wschodzące potęgi, kraje CIVETS (Kolumbia, Indonezja, Wietnam, Egipt, Turcja i Republika Południowej Afryki. Nieformalne stowarzyszenie krajów o szybko rozwijających się gospodarkach i młodą, rosnącą ilościowo, ludnością), G11 (Meksyk, Nigeria, Egipt, Turcja, Iran, Pakistan, Bangladesz, Indonezja, Wietnam, Korea Południowa, Filipiny. Wyróżnione jako kraje o wysokim prawdopodobieństwie przemiany krajowych gospodarek w główne lokomotywy międzynarodowego systemu stosunków gospodarczych XXI wieku, wraz z krajami BRICS) i inne, w tym BRICS (BRICS – grupa pięciu szybko rozwijających się krajów: Brazylia, Rosja, Indie, Chiny, Afryka Południowa. Jest to grupa krajów, które dzięki wzrostowi gospodarek, będą w dużej mierze zapewniać przyszły wzrost gospodarki światowej, w szczególności wzrosty na rynkach akcji). Ta zmiana w nomenklaturze odzwierciedla procesy zmian w globalnym krajobrazie. Z wyjątkiem krajów BRICS żadna z tych grup nie jest jednoznacznie identyfikowana z określoną listą krajów. Ponieważ nie zgadzam się z żadnym z wariantów nazw, w swoim przemówieniu postanowiłem nazywać je „Krajami E” („The E countries” – termin użyty przez autora), pozostawiając każdemu słuchaczowi możliwość stworzenia własnej listy krajów, które według niego będą należały do tej kategorii.

Globalizacji nie określają już mocarstwa zachodnie, które w zasadzie utworzyły porządek międzynarodowy z jego normami i instytucjami. Tendencja ta stała się centralnym aspektem analizy globalnych zmian przedstawionej w niedawno przyjetej Koncepcji Polityki Zagranicznej Rosji. Analiza jest poprawna pod wieloma względami. Zgadzam się również z tym, że w globalnej równowadze sił można zaobserwować przesunięcia w kierunku rozwijających się krajów. Praktycznie jedyne, co możemy teraz stwierdzić o przyszłości stosunków międzynarodowych, to  ich wzrastająca niepewność.

Mogę tylko zgodzić się z opinią, również przedstawioną w koncepcji, że „w obliczu globalnych zawirowań i rosnącej współzależności państw i narodów, próby zbudowania poszczególnych „oaz spokoju i bezpieczeństwa nie mają żadnej przyszłości”. Zgadzam się również, że „na obecnym etapie tradycyjne sojusze wojskowo-polityczne nie są w stanie przeciwdziałać całej gamie nowoczesnych wyzwań i zagrożeń, mających charakter międzynarodowy”. Powiedziałbym nawet, że do rozwiązania problemów globalnych potrzebne jest coś zupełnie innego niż sojusze wojskowe.

Podzielam również stanowisko, że żadny kraj nie może ani wzmacniać swojego bezpieczeństwa, ani zwiększać swójgo dobrobytu, próbując działać w izolacji od innych. Ale prawdą jest również to, że izolując jakieś państwo raczej nie będziemy w stanie poprawić sytuacji z własnym bezpieczeństwem. Wydarzenia, które miały miejsce ostatnio na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej, a także to, co dzieje się w Korei Północnej świadczą, że izolacja kryzysu jest bardzo trudna, o ile w ogóle jest to możliwe. Punkty zapalne, gdzie wybuchają zamieszki, panuje przemoc, cierpią ludzie, wywierają wpływ na sytuację również poza ich granicami, na poziomie regionalnym, a nawet globalnym.

Pozostaje wiele do zrobienia w kwestii wzmocnienia bezpieczeństwa, a rozwiązanie tych problemów wymaga kompleksowego podejścia. Powtórzę się: nasze zrozumienie zagrożeń międzynarodowych jest bardzo podobne do wizji przedstawionej w Koncepcji Polityki Zagranicznej Rosji. Na porządku dziennym: ryzyko rozprzestrzeniania broni masowego rażenia, terroryzm międzynarodowy, niekontrolowany handel bronią (choć zrobiliśmy duży krok naprzód poprzez podpisanie umowy regulującej handel bronią), nielegalne migracje, piractwo morskie, handel narkotykami, korupcja, brak niezbędnych zasobów, ubóstwo, zmiany klimatu, jak również bezpieczeństwo cybernetyczne i bezpieczeństwo żywnościowe. Oto lista, która przedstawia ogólną wizję zagrożeń. Jest to dobry punkt wyjścia.

W celu zwiększenia długoterminowej i kompleksowej ochrony, a co ważniejsze – likwidacji zasadniczych przyczyn, stanowiących zagrożenie dla bezpieczeństwa, musimy działać wspólnie. Na poziomie globalnym oznacza to zmniejszenie nierówności i ubóstwa, a także walkę ze zmianami klimatu i niszczeniem środowiska. Potrzebujemy również podjęcia poważnych działań w kierunku polepszenia sytuacji w niestabilnych krajach i społeczeństwach. Działania te muszą przebiegać w co najmniej dwóch kierunkach.

Po pierwsze, musimy wzmocnić fundamenty niestabilnych społeczeństw. Demokracja i rozwój idą w parze. Ważne jest, aby zmniejszyć i ostatecznie wyeliminować nierówności gospodarcze, polityczne i społeczne, oraz aby przyczyniać się do zmniejszenia różnic etnicznych, kulturowych i religijnych. Równość obywateli jest niezbędnym warunkiem funkcjonowania demokracji. Wyższość prawa, prawa człowieka i demokracja są nie tylko nieodłącznymi elementami, ale również głównymi cechami każdego stabilnego i bezpiecznego społeczeństwa. Prawdziwa demokracja wymaga reform gospodarczych w połączeniu ze sprawiedliwym podziałem korzyści płynących ze wzrostu i rozwoju gospodarczego.

Wątpliwa jest prawdziwość stwierdzenia, że poszanowanie praw człowieka i zasad demokracji było w dobrych rękach, póki mocarstwa zachodnie kierowały treściami międzynarodowego porządku dziennego. Przesunięcie władzy gospodarczej i politycznej w kierunku rozwijających się krajów pozwoliło im odgrywać bardziej znaczącą rolę w zakresie ochrony praw człowieka i demokracji.

Po drugie, w celu wyeliminowania wielu przyczyn ubóstwa należy podejmować kroki w różnych kierunkach globalnego zarządzania, a szczególnie zarządzania gospodarczego. Reforma globalnego systemu finansowego – to jeden z koniecznych kroków. Musimy zmniejszyć zmienność rynków oraz zagrożenia potencjalne. To naturalne, że „kraje E” są aktywnie zaangażowane w te prace. „Kraje E” wciąż mają przed sobą podwójny problem. Globalne wyzwania wymagają od nich wniesienia swojej części odpowiedzialności w kwestie umacniania globalnego bezpieczeństwa. Z jednej strony, udział „krajów E” jest niezastąpiony jeżeli chodzi o wzmocnienie globalnego bezpieczeństwa w kontekście wielostronnym, tak samo jak nieodzowną częścią jest silna ONZ. Z drugiej strony, kraje te są niezbędne jako potencjalni partnerzy i pomocnicy w stosunkach dwustronnych z rozwijającymi się krajami. Ale widzimy, że wysiłki na rzecz rozwoju gospodarczego pozostają marne, jeśli nie są podejmowane równolegle z dążeniem do postępu w dziedzinie praw człowieka, zasad demokracji i wyższości prawa.

Podczas gdy wzywamy „Kraje E” do wzięcia na siebie większej odpowiedzialności w umacnianiu bezpieczeństwa i wspieraniu rozwoju gospodarczego i społecznego, nie możemy zapominać, że kraje te stoją w obliczu problemów własnego rozwoju gospodarczego i stratyfikacji społecznej.

Kształtując system zarządzania, który będzie w stanie przetrwać w warunkach rosnącej niepewności, mamy do czynienia z zagrożeniami bezpieczeństwa. Zdecydowanie potrzebujemy zarówno silnej ONZ, jak i organizacji regionalnych odpowiadających powstającemu porządkowi globalnemu.

Sojusze państw o tych samych poglądach mogą różnić się składem w zależności od rozwiązywanego problemu, trwałe sojusze – jeśli w ogóle istnieją – są rzadkie w naszych czasach. W rzeczywistości zbliżamy się do ery międzynarodowej dyplomacji sieciowej i systemu jako całości. Rozważając kwestie najbardziej skutecznych rozwiązań globalnych problemów, musimy również zwrócić uwagę oraz uznać potencjał i entuzjazm społeczeństwa obywatelskiego. Możemy i powinniśmy domagać się przejrzystości podmiotów społeczeństwa obywatelskiego, ale podejrzliwość co do ich motywów często staje się niewłaściwa i szkodliwa. Większość członków społeczeństwa obywatelskiego doszła do tych samych wniosków, co rząd, na temat tego, co powinno się zmienić. Ich cele, które często podzielamy, można osiągnąć jedynie poprzez regularne monitorowanie, tworzenie sieci współpracy i działania globalnego.

Będąc profesjonalistami w sprawach międzynarodowych, wszyscy rozumiemy potrzebę globalnych działań i uznania znaczenia podmiotów społeczeństwa obywatelskiego w rozwiązywaniu światowych problemów. Rola takich organizacji w dyplomacji jest uznana i ważna. Mógłbym nawet powiedzieć, że zdolność do zaangażowania przedstawicieli społeczeństwa obywatelskiego we współpracę jest czynnikiem decydującym w przyszłości dyplomacji. Odnosi się to nie tylko do organizacji pozarządowych, które wspieramy i które podzielają nasze poglądy, ale, co ważniejsze, staramy się dobrze współdziałać z tymi, którzy reprezentują punkt widzenia inny od naszego.

Zakładam, że nasze poglądy na temat powstającego krajobrazu globalnego i sposobów przeciwdziałania globalnym zagrożeniom są podobne. Prawdopodobnie główne rozbieżności naszych poglądów dotyczą odpowiedzialności za utrzymanie i sposoby poprawy sytuacji w zakresie demokracji i praw człowieka.

Pozostały czas chciałbym wykorzystać do wyjaśnienia naszego stanowiska w tej kwestii z dwóch powodów. Po pierwsze, kwestie te mają wielkie znaczenie dla bezpieczeństwa światowego, a po drugie, różnice w naszych poglądach nie są tak wielkie, jak zwykle się uważa.

Nie sądzę, by ktokolwiek kwestionował wiodącą rolę państwa w ochronie swoich obywateli i ich praw, a także priorytet wyczerpania wszystkich możliwych środków pokojowych przed zastosowaniem sankcji lub użyciem siły wojskowej, czy przed interwencją zaniepokojonej społeczności międzynarodowej.

Kwestia suwerenności jest często postrzegana jako granica dzieląca Zachód i „kraje E”, ale tu również widoczna jest tendencja do upraszczania. Punkt widzenia na kwestię suwerenności, na przykład, w USA jest zbliżony do niektórych „krajów E”, w przeciwieństwie do Unii Europejskiej, która uznaje wartość suwerenności delegowanej w świecie współzależnym.

„Kraje E” czasami wyrażają zaniepokojenie polityką Zachodu w stosunku do wpływów na sytuację praw człowieka i demokracji, gdyż polityka ta jest postrzegana jako naruszenie ich suwerenności. Jednak jednocześnie, zdaje się, istnieje zasadnicze porozumienie w kwestii konieczności ochrony i popierania praw człowieka i demokracji. Nie powinniśmy podchodzić do rozwiązania problemów na podstawie błędnego założenia, że wschodzące mocarstwa w jakikolwiek sposób rzucają wyzwanie reżimom demokratycznym i prawom człowieka.

Porozumienie w sprawie sposobów i środków osiągnięcia tych celów i zobowiązań uniwersalnych – to jest właśnie to, czego nam brakuje. Pytania dotyczące prymatu zasad suwerenności i nieingerencji oraz stosowania sankcji lub użycia siły, aby chronić te wartości, są bardzo delikatne.

Problem nie polega na tym, że wartości Zachodu są złe lub w jakiś sposób podejrzane. Wręcz przeciwnie, nie mam żadnych problemów z ich definicją, i wierzę, że nasze wartości, gdy chodzi o prawa człowieka i demokrację, są uniwersalne. Z tego samego powodu czuję się niezręcznie, kiedy nazywamy je „zachodnimi” lub „europejskimi”. Chciałbym z radością podkreślić, że Rosja uważa siebie za kraj, który podziela uniwersalne wartości demokratyczne, w tym prawa i wolności człowieka. Oczywiste jest, że rozwój demokracji i praw człowieka będzie odbywał się w kilku kierunkach za pomocą dyplomacji wielostronnej i dwustronnej, jak również poprzez rozwój programów wspierających podstawy demokracji, w tym równouprawnienia kobiet, osób niepełnosprawnych i mniejszości seksualnych.

Znamiennym przykładem zderzenia współzależności oraz zasady nieinterwencji, odzwierciedlającym również zmiany układu sił jest pojęcie “odpowiedzialności za ochronę” (R2P). (ang. The responsibility to protect (RtoP, or R2P) – inicjatywa ONZ, wprowadzona w 2005 roku, składa się z kilku zasad połączonych ideą, że suwerenność nie jest przywilejem, tylko obowiązkiem. Według danej koncepcji suwerenność nie tylko daje państwom prawa do kontrolowania własnych spraw wewnętrznych, ale również nakłada obowiązek chronić ludzi mieszkających w obrębie tych państw. W tych przypadkach, gdy państwo nie jest w stanie chronić ludzi – czy to ze względu na brak możliwości czy z powodu braku woli – odpowiedzialność przenosi się na społeczność międzynarodową).

Rzeczywista realizacja R2P w libijskim konflikcie pozostaje kwestią dyplomatyczną i polityczną, co nie wróży dobrze wykorzystaniu tej koncepcji w przyszłości.

Wydarzenia w Libii można uznać za skrajność, ponieważ nie tylko zaktywizowały mandat Rady Bezpieczeństwa ONZ do użycia siły militarnej do ochrony ludności cywilnej, ale także doprowadziły do zmiany reżimu, co postrzega się jako precedens kontrowersyjny.

Sytuację w Libii wszystkie strony mogą potraktować jako lekcję na temat planowania, interpretacji i realizacji uchwał Rady Bezpieczeństwa.

Co tak naprawdę ma ogromne znaczenie, to fakt, że wydarzenia w Libii nie powinny przyczynić się do dalszego osłabienia autorytetu i możliwości Rady Bezpieczeństwa ONZ jako głównego narzędzia do regulowania pokoju i bezpieczeństwa międzynarodowego. Reforma Rady powinna pozostać na porządku dziennym tak mocarstw zachodnich, jak i „krajów E”. Mimo tego, że propozycja Brazylii dotycząca „odpowiedzialności podczas ochrony” (RWP) spotkała się z oporem, jednak kwestia konieczności ponownego przemyślenia R2P została poruszona.

Fakt, że „kraje E” wolą uczestniczyć w globalnym zarządzaniu poprzez tak delikatne środki, jak mediacja, ostrożna dyplomacja i współpraca konstruktywna, można tylko pochwalić.

„Kraje E” wspierają również działania w dziedzinie demokratyzacji i propagowania praw człowieka, koncentrując się na poziomie regionalnym, a takie podejście jest lepsze w rozwiązywaniu konfliktów. To powinno być wspierane i wykorzystywane jako okazja do nawiązania bliższego dialogu.

Potrzebujemy otwartego i konstruktywnego dialogu, aby pozbyć się istniejących różnic poglądów w kwestii rozumienia suwerenności, samookreślenia, interwencji i sankcji.

Podzielamy wspólny pogląd na zagrożenia bezpieczeństwa i wiele innych wspólnych problemów globalnych. Rozumiemy również, że w celu likwidacji zagrożeń dla bezpieczeństwa konieczne jest zmniejszenie liczby niestabilnych państw, zmniejszenie ubóstwa, rozwój demokracji, dążenie do prymatu prawa i praw człowieka. Rozumiemy również potrzebę dzielenia odpowiedzialności. Uzgodnienie celów jest dobrym punktem wyjścia do znalezienia wspólnego zrozumienia środków.

Armen Oganesjan, redaktor naczelny czasopisma „Mieżdunarodnaja Żyzń”: Chciałbym zadać pytanie odnośnie powiększenia społeczności rosyjskojęzycznej w Finlandii. Jaki jest Pana stosunek do tej tendencji?

Erkki Tuomioja: Oczywiście, że jest to tendencja pozytywna. Cieszymy się, że jest wzrost wspólnoty rosyjskiej, liczącej około 60 tysięcy osób. Popieramy ten proces, gdyż pozwala nam dokonywać wymiany kulturowej i zwiększać potencjał gospodarczy. Oczywiście, jest to ważne zjawisko, które staje się częścią ogólnego procesu globalizacji.

Wiem, że fińscy obywatele emigrują do różnych krajów na stałe lub tymczasowo. Wszyscy musimy znaleźć sposoby pokojowego współistnienia, aby dojść do porozumienia co do tego, w jaki sposób możemy rozpatrywać i rozwiązywać problemy, które mogą pojawić się w tym zakresie. Ale popieramy to zjawisko, zważywszy, że rosyjskojęzyczna wspólnota – to największa diaspora, która nie mówi po fińsku. Istnieją tu także pewne problemy, ponieważ rośnie liczba małżeństw mieszanych między obywatelami Rosji i Finlandii. Rozumiemy, że małżeństwo nie zawsze trwa wiecznie, pojawiają się inne, rozmaite problemy. Ale to są kwestie, które nie ograniczają się wyłącznie do małżeństw między Rosjanami i Finami, takie kwestie, również towarzyszące globalizacji, pojawiają się i w innych krajach. Fińska wspólnota w Rosji nie jest tak liczna, a my wspieramy imigrantów z Rosji, stwarzajacych nowe możliwości w dziedzinie gospodarki i kultury.

Lew Klepatskij, profesor w Akademii Dyplomatycznej MSZ Rosji: Finlandia tradycyjnie uważana jest w Rosji za kraj neutralny, nie wchodzący w skład bloków militarnych. Na ile przywiązanie do idei braku zaangażowania wojennego jest popularne w Finlandii?

Erkki Tuomioja: W przeciwieństwie do większości krajów na świecie, Finlandia nie uważa się za kraj neutralny. Neutralność najprawdopodobniej dotyczy czasów zimnej wojny. Finlandia nie zawiera żadnych stowarzyszeń wojskowych, jest częścią polityki niezaangażowania i nie zamierza zmieniać tego statusu, co zostało potwierdzone w programie rządowym, oraz w przeglądzie polityki bezpieczeństwa i obrony, który został przedstawiony we wrześniu do rozpatrzenia przez Parlament. Myślę, że w Finlandii istnieje pewna zgoda, że ten status nie zostanie zmieniony.

Elena Ananijewa, wiodący badacz z Instytutu Europy Rosyjskiej Akademii Nauk: Nie tak dawno w stosunkach międzynarodowych powstało zjawisko „dyplomacji sieciowej”. Z Pańskiego punktu widzenia, Panie Ministrze, jakie problemy świata i Europy mogą zostać rozwiązane przy pomocy tego nowego narzędzia międzynarodowego?

Erkki Tuomioja: Mówiąc o „dyplomacji sieciowej” chciałbym przytoczyć przykład negocjacji oraz procesów realizacji porozumień w sprawie handlu bronią w Stanach Zjednoczonych. Kilka współautorów zainicjowało ten proces siedem lat temu w ONZ – były to Wielka Brytania, Finlandia, Australia, Kenia, Argentyna, Costa Rica.

Z kolei Rosja i Finlandia mogłyby uczestniczyć w „dyplomacji sieciowej” w przyszłości. Na przykład, podczas rozmów z Siergiejem Ławrowem omawialiśmy ten problem. Prawdopodobnie, moglibyśmy rozpatrywać i poszukiwać możliwości współpracy w kwestii praw kobiet. Te ważne problemy dla porządku dziennego krajów skandynawskich zakładają taką „sieciową” współpracę z innymi zainteresowanymi państwami.

Jeśli chodzi o UE, staramy się przeciwdziałać powstawaniu nowych linii podziału w Unii Europejskiej, których już jest więcej niż być powinno. Oczywiście, kryzys w strefie euro ujawnił również rolę euro w tych krajach, obnażył odpowiedzialność tych krajów, które nie są jeszcze członkami strefy euro. Niemniej jednak, euro – to wspólny projekt, więc oczekuje się od krajów spoza strefy euro, że jeśli nie w najbliższej przyszłości, to w późniejszym okresie będą dołączać do strefy euro w miarę, jak rozwiążemy kryzys i opracujemy mechanizmy zapobiegające podobnym kryzysom w przyszłości. Będziemypotrzebowalisporoczasu, aby to osiągnąć. Myślę, że zasada poszerzonej współpracy między niewielkimi grupami krajów w Unii Europejskiej działa, ale jednak Finlandia rozpatruje to, jako skrajne działanie w jej pracy. Na przykład, rozwijamy wspólną politykę w dziedzinie obrony, która przede wszystkim zajmuje się kwestią zapobiegania kryzysowi. Finlandia chciałaby, aby wszystkie 27 krajów pracowały razem, wspólnie, bez podziałów.

Alexandr Końkow, pracownik Centrum Analitycznego Rządu Federacji Rosyjskiej: Codziennie spora liczba obywateli rosyjskich odwiedza Finlandię. Jaki jest Pana stosunek do ruchu bezwizowego między Rosją i UE?

Erkki Tuomioja: Podejmujemy różne kroki, które przybliżają wprowadzenia trybu bezwizowego. Nie sądzę, że jest to kwestia bardzo odległej przyszłości. To zajmie kilka lat.

12 mln osób przekroczyło granicę fińsko-rosyjską w ubiegłym roku. Rosjanom wydano 1,3 mln wiz, z czego 80% – to wizy wielokrotnego wjazdu. Pomimo faktu, że system wizowy nadal istnieje, to nie zniechęca Rosjan do odwiedzania Finlandii. Napływ turystów do naszego kraju wzrasta każdego roku. Chciałbym podkreślić jeden fakt, do którego konsekwentnie wracam przy omawianiu stosunków pomiędzy Rosją a UE, oraz podejmuję podczas dwustronnych spotkań, tak jak dzisiaj z Siergiejem Ławrowem.

Chciałbym, aby wzrosła liczba wymian studenckich między Rosją a UE. W większości krajów UE, w tym również w Finlandii, przeważają studenci z Chin, a nie z Rosji. Chcielibyśmy, aby wzrosła liczba rosyjskich studentów w Finlandii i fińskich w Rosji. Może to być osiągnięte w miarę przejścia do trybu bezwizowego, ale wizy nie są przeszkodą w nawiązywaniu kontaktów między ludźmi.

Dmitrij Klimow, redaktor naczelny gazety „Rosijskije Wieści”: Jakie są perspektywy współpracy rosyjsko-fińskiej w rozwoju Arktyki?

Erkki Tuomioja: Pomiędzy Rosją i Finlandią istnieje dwustronne partnerstwo arktyczne, przewidujące spotkania, konkretne projekty. Finlandia jest członkiem Euro-Arktycznej Rady Barentsa (BEAC), jednym z ośmiu członków Rady Arktycznej, współpracuje również z Kanadą. Rada Arktyczna to najważniejsze forum współpracy i rozwoju Arktyki, ponieważ nie tylko zakłada podejmowanie konkretnych kroków, ale opracowuje również prawne ramy takiej współpracy. Uważamy, że Radę Arktyczną należy traktować jako najważniejsze forum, które będzie decydować o przyszłości rozwoju regionu arktycznego.

 

Oprócz tej Rady i BEAC istnieje wiele mechanizmów współpracy. To odzwierciedla się również w rozwoju Europy Północnej – rośnie liczba przejść przez granicę przedstawicieli społeczeństwa obywatelskiego, środowisk akademickich i biznesowych. Wszyscy wiemy, że zwiększa się liczba wyzwań ekologicznych. Wiemy, że Arktyka – to kruche środowisko, więc musimy wykorzystywać możliwości rozwoju gospodarczego, infrastruktury transportowej w celu ochrony tego regionu oraz stosować bardziej rygorystyczne normy ochrony środowiska.

 

Read 705 times Last modified on wtorek, 11 luty 2014 19:43
Erkki Tuomioja

Minister spraw zagranicznych Finlandii