InterAffairs

Cz11232017

Last update09:48:30 AM

RUS ENG FR DE PL ESP PT ZH AR

Font Size

SCREEN

Profile

Layout

Menu Style

Cpanel
piątek, 17 styczeń 2014 16:53

Sposób na rozwiązanie konfliktu w Syrii: dialog rządu syryjskiego i opozycji plus skuteczna misja zagranicznych polityków

Written by 
Rate this item
(0 votes)

27 września 2013 r. Rada Bezpieczeństwa ONZ jednogłośnie przyjęła rezolucję nr 2118 w sprawie podjętej tego samego dnia w Hadze decyzji Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej о wprowadzeniu międzynarodowej kontroli broni chemicznej w Syrii wraz z jej stopniowym zniszczeniem. To wydarzenie stało się kulminacyjnym punktem tzw. tygodnia ministrów, który odbył się w ramach 68. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku. Było to wydarzenie, na które wszyscy czekali, ale nie wszyscy wierzyli w to, że do niego dojdzie. Ostatecznie wszyscy politycy jednak przyznali, że osiągnięcie takiego rezultatu było możliwe dzięki wysiłkom dyplomacji rosyjskiej, która na czele z ministrem spraw zagranicznych Rosji Siergiejem Ławrowem dzień po dniu prowadziła trudne rozmowy z partnerami amerykańskimi i wywalczyła decyzję, która być może nie tylko zapobiegła zagrożeniu ataku wojskowego na Syrię, ale i utorowała drogę do politycznego rozwiązania tego bardzo trudnego kryzysu.

Od tego momentu rozpoczął się jakościowy przełom w sprawie uregulowania sytuacji w Syrii. Osiągnięte w maju 2013 r. rosyjsko-amerykańskie porozumienie w sprawie zwołania konferencji pokojowej na temat Syrii wraz z rezulucją nr 2118 Rady Bezpieczeństwa ONZ pokazały, że wola polityczna oraz gotowość do wspólnego działania w ramach prawa międzynarodowego i przy wsparciu wspólnoty międzynarodowej może przybrać realny kształt. Celem niniejszego artykułu nie jest wszechstronna analiza genezy wielowarstwowego konfliktu syryjskiego. W jego ramach chciałbym zwrócić uwagę na niektóre ostatnie wydarzenia, które pozwalają mieć nadzieję, że szansa na polityczne rozwiązanie konfliktu w Syrii nie jest jeszcze zaprzepaszczona.

Otwartość i współpraca rządu syryjskiego w zakresie likwidacji broni chemicznej, miarowa i bez zakłóceń realizacja zobowiązań, wynikających z Konwencji o zakazie broni chemicznej, odegrały kluczową rolę w stworzeniu warunków do realizacji rosyjsko-amerykańskiej inicjatywy o zwołaniu międzynarodowej konferencji w sprawie rozwiązania konfliktu w Syrii. Ważne jest to, że związek pomiędzy likwidacją syryjskiego arsenału broni chemicznej i procesem politycznym w tym kraju został utrwalony w rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ nr 2118. W ten sposób ostatecznie udało się zdobyć akceptację Rady Bezpieczeństwa dla postanowień konferencji genewskiej z 30 czerwca 2012 r. – po ponad roku od ich przyjęcia.

Jak wiadomo, propozycje, z którymi Rosja niejednokrotnie występowała, w sprawie zatwierdzenia deklaracji genewskiej w postaci rezolucji i nadania jej tym samym odpowiedniego statusu, stykały się z obstrukcją ze strony zachodnich członków Rady Bezpieczeństwa. Państwa zachodnie nalegały, by postanowienia z Genewy dopuszczały użycie siły zgodnie z rozdziałem 7 Statutu ONZ, aby tym samym mieć możliwość wywierania presji na Damaszek i realizacji scenariusza siłowego. Jednocześnie opozycja syryjska nie niosłaby jakiejkolwiek odpowiedzialności za swoje działania. Takie podejście pozostaje w sprzeczności z duchem porozumień genewskich, zgodnie z którymi każda ze stron powinna wnieść wkład w proces politycznego rozwiązania konfliktu, nie można też zezwolić na zerwanie tego procesu negocjacyjnego przez którąkolwiek ze stron.

Wytworzyła się dziwna sytuacja: formalnie wszyscy opowiadali się za zaprzestaniem przemocy w Syrii oraz rozpoczęciem dialogu politycznego, który powinien odpowiadać konstytucyjnym oczekiwaniom narodu syryjskiego i pozwolić mu na samodzielne, demokratyczne określenie swojej przyszłości. Wszyscy byli zgodni co do tego, że rezultatem dialogu powinna być taka sytuacja w kraju, w której wszystkie warstwy społeczeństwa bez wyjątku, włącznie z różnymi grupami etnicznymi i wyznaniowymi, będą czuły się bezpiecznie i komfortowo, a także będą mogły budować państwo syryjskie. Takie wspólne zadania łączące Rosję i jej partnerów odzwierciedla wiele ważnych dokumentów międzynarodowych, w tym postanowienia konferencji genewskiej z 2012 r., deklaracja końcowa uczestników szczytu G8 w Lough Erne w 2013 r. itp. Jednak porozumienie co do metod osiągnięcia powyższych celów stało się możliwe dopiero po przemyśleniu przez naszych partnerów podejść do sytuacji w Syrii i ogólnie w całym regionie.

Od samego początku napięć w Syrii zachodnie państwa członkowskie Rady Bezpieczeństwa ONZ nie chciały zbytnio wnikać w istotę przyczyn konfliktu i traktowały sytuację jako kolejny przejaw arabskiej wiosny. Sprowadzanie skomplikowanych i niejednoznacznych wydarzeń w Syrii do tez walki o wolność i demokrację” było dla nich wygodne. Zachód nie przywiązywał również wagi do tego, że szeregi opozycjonistów lawinowo zasilają cudzoziemcy dysponujący nowoczesną bronią, między innymi pochodzącą z ograbionych magazynów broni w Libii. Jednostronna ocena wydarzeń w Syrii doprowadzała do tego, że zachodni partnerzy z Rady Bezpieczeństwa ONZ uporczywie odmawiali poruszania w Radzie Bezpieczeństwa tematów krwawych ataków, za którymi stała radykalna opozycja syryjska. Motywowano to tym, że radykałowie organizują zamachy przeciwko reżimowi tyrana, który sam popełnia zbrodnie na swoim narodzie. Było to myślenie w stylu podwójnych standardów”, dzielenia terrorystów na dobrych i złych, czego nie można pod żadnym pozorem usprawiedliwiać.

W miarę eskalacji konfliktu w Syrii międzynarodowe organizacje terrorystyczne ogłosiły ten kraj obszarem świętej wojny i walki o wprowadzenie kalifatu na całym świecie. Swoje zamiary potwierdzali czynami – niszczyli monastery, kościoły i cerkwie, zaprowadzali na wyzwolonych terenach” własne porządki, włącznie z tworzeniem sądów szariackich skazujących na karę śmierci. To zrozumiałe, że udzielanie wsparcia odpowiedzialnym za taki przebieg wydarzeń, nie byłoby wygodne dla cywilizowanych krajów. Szczególnie po tym, kiedy o zbrodniach wojennych i przestępstwach przeciw ludności, popełnianych przez terrorystów, publicznie zaczęto mówić także w strukturach wspieranych przez Zachód, na przykład w Niezależnej Komisji ds. Badania Przestępstw w Syrii lub w pozarządowych organizacjach praw człowieka typu Human Rights Watch.

Ujawnienie wszystkich nowych faktów świadczących o tym, że celem zwolennikow dżihadu nie jest zwycięstwo demokracji w Syrii, ale wprowadzenie kontroli nad terytoriami i infrastrukturą, a także zaprowadzenie własnych porządków, zmusiły protektorów opozycji do sięgnięcia po drugie hasło. Trzeba było znaleźć umiarkowaną alternatywę dla islamskich bojówek. Ta rola przypadła Wolnej Armii Syrii pod dowództwem generała Salima Idrissa (WAS – walczący odłam Syryjskiej Koalicji Narodowej). To właśnie Wolna Armia została uznana przez Zachód za świecką  opozycję zbrojną podzielającą jego ideały i niemającą nic wspólnego z organizacjami terrorystycznymi. Jednak wkrótce okazało się, że WAS nie jest jednolitą strukturą. Armia składa się z dziesiątków ugrupowań o różnych orientacjach, w tym ekstremistycznych, a jej członkowie aktywnie przechodzą do struktur dżihadu, które od swoich protektorów otrzymują najlepszy sprzęt i nowoczesną broń.

Istotny w tym kontekście jest opublikowany niedawno przez prestiżowy tygodnik Jane’s Defence Weekly”, specjalizujący się w tematyce wojskowej, raport o syryjskich siłach opozycyjnych. Z raportu wynika, że przeciw rządowi w Syrii walczy 100-tysięczna armia rebeliantów rozpadająca się na tysiąc różnych oddziałów. 10 tysięcy walczących to zwolennicy idei światowego dżihadu, 30-35 tysięcy to radykalni islamiści, 30 tysięcy to z kolei umiarkowani islamiści. Coraz bardziej stawało się jasne, że żadnej świeckiej lub demokratycznej opozycji w szeregach tej armii nie ma.

Uzupełnia ten obraz informacja niemieckiego tygodnika Der Spiegel” na temat znacznego w ostatnim roku wzrostu liczby dżihadystów, którzy z krajów zachodnich przedostawali się do strefy syryjskiego konfliktu i walczyli z reżimem Bas zara al- Asada. W oparciu o raport niemieckiego  Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji w tygodniku stwierdza się, że Syria zmienia się w pole aktywnych działań ekstremistów europejskich. Odnotowane wcześniej pojedyncze przypadki przyjazdu do Syrii bojowo nastawionych islamistów zachodnich z czasem stały się masowe. Według posiadanych danych po stronie rebeliantów walczy dziś około tysiąca europejskich zwolenników dżihadu, z Wielkiej Brytanii – 90 osób, Belgii – 120 osób, Danii – 50 osób, Kosowa – 150 osób. Jeśli chodzi o Niemcy, to około 200 przedstawicieli tego kraju albo już znajduje się w Syrii albo gotowych jest w każdej chwili tam pojechać. Niedawno w Internecie pojawił się 150-stronicowy manifest holenderskich dżihadystów”, w którym radykałowie przysięgają wierność Al-Kaidzie i jej celom. Listę można wydłużyć.

A oto jeszcze jedna informacja pochodząca od tureckiego komentatora z popularnego międzynarodowego portalu internetowego Al-Monitor, który specjalizuje się w problematyce Bliskiego Wschodu. Dziennikarz przytacza informacje o dotarciu do tureckiego portu Mersin na pokładzie jemeńskiego statku 160 bojowników. Pośrednik odpowiedzialny za ich transport do Syrii podobno otrzymał sumę 2 mln dolarów.

I wreszcie, aby obraz był pełny, nawiążę do jeszcze jednego dziennikarskiego śledztwa opublikowanego w dzienniku Le Figaro” 29 października tego roku. Śledztwo ujawnia schematy dostaw broni dla rebeliantów zakupowanej za pieniędze niektórych krajów z Zatoki Perskiej na czarnym rynku, między innymi i europejskim. Potem na pokładach samolotów wojskowych i transportowych tych krajów przerzuca się broń do baz wojskowych państw graniczących z Syrią i dalej samochodami dostarcza się rebeliantom. W podobny sposób arsenał dżihadystów regularnie wzbogaca się o tony broni i amunicji. Takich danych, w tym o organizacjach obozów szkoleniowych dla najemników na graniczących z Syrią terytoriach, w Internecie i prasie jest mnóstwo.

Do tej pory, dopóki w Syrii trwa wojna, zmienić taki bieg wydarzeń jest trudno. Zagłada ludności cywilnej, zniszczenia i przemoc będą trwać i prowadzić do pogłębiania katastrofy humanitarnej w kraju. Zakończyć ten kryzys można tylko wtedy, kiedy wszyscy uczestnicy konfliktu, w pierwszej kolejności walczące ze sobą strony syryjskich sił rządowych i opozycjonistów, uświadomią sobie, że innej drogi niż polityczne rozwiązanie nie ma. Wydaje się, że jest to myśl prosta i zrozumiała dla wszystkich, samo życie podpowiada takie rozwiązanie, tym bardziej, że na arenie działań wojennych osiągnięto dość konkretną równowagę sił.

Rząd Syrii jednoznacznie opowiedział się za pokojowym rozwiązaniem. Jeśli chodzi o opozycję, to tu sytuacja jest bardziej złożona. Kiedy tylko zaczynają się rozmowy na temat dialogu i są przywódcy gotowi podjąć się rozmów, wśród opozycji zaraz znajdują się siły, które próbują udaremnić perspektywy tego procesu politycznego. To ci, którzy postawili na wojnę do zwycięskiego końca”. Taki stan rzeczy odzwierciedla oświadczenie 19 najważniejszych ugrupowań zbrojnych syryjskich islamistów (Suqour al-Sham, Ahrar al-Sham), które demonstracyjnie uprzedziły o wyjściu z Koalicji Narodowej i zamiarze samodzielnej kontynuacji walk o islamskie państwo, jeśli zapadnie decyzja o udziale w konfrencji pokojowej w Genewie. W ich opinii wszyscy, którzy zgodzą się na genewską konferencję, to zdrajcy ze wszelkimi konsekwencjami dla nich, wynikającymi z rewolucyjnego islamskiego wymiaru sprawiedliwości. Zagrożenie jest bardziej niż oczywiste!

A zatem Syryjcy stoją przed wyborem: albo wspólne działania na rzecz pokoju i wykorzystanie szansy na porozumienie się w sprawie przyszłości Syrii lub kontynowanie wojennego scenariusza. Nie ma wątpliwości co do tego, że drugi wariant przyniósłby jeszcze większą liczbę ofiar, eskalację terroryzmu, kontynuację niekontrolowanego handlu bronią, katastrofę humanitarną i całkowitą degradację praw człowieka. Jednocześnie takie następstwa byłyby odczuwalne również poza granicami Syrii i w efekcie przyczyniłyby się do destabilizacji sytuacji w całym regionie.

Wszystko to oznacza konieczność uświadomienia sobie powagi rozgrywających się wydarzeń, stawia zadania mające na celu zjednoczenie wysiłków wszystkich tych, którzy uznają polityczno-dyplomatyczne rozwiązanie konfliktu za jedyne wyjście. W pierwszej kolejności praca powinna koncentrować się na tym, aby skonfliktowane strony usiadły do stołu rokowań. Rosja zawsze apelowała do partnerów o rezygnację z dążenia do realizacji własnych geopolitycznych zadań kosztem Syrii, aby w sposób skoordynowany wymóc na stronie rządowej oraz opozycji ich zgodę na zaprzestanie ognia i rozpoczęcie dialogu. Rosja uznaje za niewłaściwe i niebezpieczne wspieranie przez niektóre państwa zachodnie oraz arabskie jakichkolwiek sił, które widzą przed sobą tylko jeden cel – Asad powinien odejść”, nie wiedząc dokładnie, co potem powinno nastąpić. Mówiliśmy o Libii, gdzie skutkiem interwencji innych państw, mającej na celu zaszczepienie” demokracji, było zniszczenie państwowych struktur administracyjnych, chaos w sferze bezpieczeństwa, łamanie praw człowieka, a także pojawienie się zagrożenia terrorystycznego na Saharze i Sahelu. Mowa była też o tym, że dalsze działania sprzyjające konfliktowi w Syrii przyczynią się nie do zaprowadzenia w tym kraju demokracji, ale do wzmocnienia powiązanych z Al-Kaidą ugrupowań i eskalację radykalnego ekstremizmu.

Działania Rosji na arenie międzynarodowej konsekwentnie opierały się na nakazach nadrzędności prawa międzynarodowego i zasadach Statutu ONZ, w pierwszej kolejności zasadzie nieużywania siły i nieingerencji w wewnętrzne sprawy suwerennych państw. Solidarnie z Chinami Rosja trzykrotnie sprzeciwiła się uchwaleniu przez Radę Bezpieczeństwa ONZ zachodnich projektów rezolucji otwierających drogę do interwencji zbrojnej w konflikt wewnętrzny w Syrii. W oparciu o takie stanowisko Rosja udaremniła próby interpretowania przez niektórych partnerów postanowień konferencji genewskiej z 30 czerwca 2012 r. na rzecz swoich politycznych interesów. Nalegaliśmy na takim zapisie w rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ nr 2118, który mówiłby o tym, że odpowiedzialność za procedury niszczenia arsenału broni chemicznej w Syrii, w tym za bezpieczeństwo pracowników, ponosi nie tylko rząd syryjski, ale i opozycja. Od zagranicznych protektorów rebeliantów żądamy, by udaremniali możliwe próby prowokacji, podejmowane przez ekstremistów, a od państw sąsiednich – zamknięcia swoich granic dla zwolenników dżihadu, którzy chcieliby wojować za pomocą broni chemicznej. Zauważę, że jeszcze jakiś czas temu było nie do pomyślenia, by takie zapisy znalazły się w rezolucji Rady Bezpieczeństwa, ponieważ zachodni partnerzy nie przyjmowali do wiadomości nawet hipotetycznej możliwości użycia przez radykałów broni chemicznej. A więc pewna zmiana myślenia na korzyść bardziej adekwatnej oceny realiów syryjskich jest zauważalna.

Wszystkie powyższe czynniki ostatecznie pozwoliły traktować problem Syrii, jeśli nawet nie identycznie, to przynajmniej z dużą dozą zrozumienia skutków, do których może doprowadzić dalsze pogłębianie konfliktu, w pierwszej kolejności w wyniku rozwoju radykalnego ekstremizmu. Nieprzypadkowo za integracją wysiłków zyrówno sił rządowych jak i opozycji wymierzonych przeciwko terrorystom opowiedzieli się liderzy G8 w deklaracji końcowej szczytu w Lough Erne. Wcielenie w życie tej idei powinno stać się jednym z priorytetów planowanej konferencji pokojowej Genewa 2. Zwołanie konferencji jest zatem ważne również i z tego względu. W tym celu należy jednak przełamać opór opozycji.

Obecnie nie budzi już niczyich zastrzeżeń fakt, że trzonem konferencji Genewa 2 powinien być bezpośredni dialog między stronami konfliktu, prowadzony w oparciu o deklarację genewską i sprzyjający osiągnięciu porozumienia w sprawie wielostronnego politycznego rozwiązania konfliktu w Syrii. Dla stron syryjskich jest to wyjątkowa szansa na zakończenie przelewu krwi i rozpoczęcie rozmów na temat przyszłości swojego państwa. Zadaniem polityków zagranicznych jest zintegrowanie wysiłków i wspieranie wypracowania takich porozumień, które odpowiadałyby interesom wszystkich warstw wielowyznaniowego społeczeństwa tego kraju.

Należy dodać, że przygotowania do zwołania konferencji międzynarodowej w Genewie nie są proste. Podejmowane są próby wyprzedzenia rezultatów negocjacji stron, wprowadzenia sztucznych ram czasowych dla ich dialogu, obwarowania groźbami poważnych konsekwencji” w przypadku niedotrzymania warunków ewentualnych porozumień. Jednym z ostatnich przykładów jest konferencja tak zwanej Grupy Przyjaciół Syrii, która odbyła się 22 października tego roku w Londynie. Uczestniczyło w niej 11 państw, w tym Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Francja i Niemcy, a także tradycyjni sprzymierzeńcy syryjskiej opozycji – Arabia Saudyjska, Katar, Turcja i inne kraje.

Niestety, wbrew wszystkim istniejącym dotychczas sposobom pojmowania dróg regulacji kryzysu w Syrii w uchwalonym po spotkaniu w Londynie dokumencie końcowym widoczna jest próba zrewidowania kluczowych elementów deklaracji genewskiej z 2012 r. i wyprzedzenia rezultatów konferencji pokojowej Genewa 2. A przecież powinny stać się one przedmiotem rozmów w zupełnie innym formacie – w ramach politycznego dialogu między rządem syryjskim i opozycją. Nie można tego ocenić inaczej, jak próbę udaremnienia konferencji pokojowej w sprawie Syrii po to, aby potem obarczyć winą za to syryjskie władze. Wszystko to dzieje się w warunkach, kiedy nasi zachodni partnerzy skrupulatnie próbują zorganizować uczestnictwo opozycji w konferencji pod przykrywką Koalicji Narodowej.

Czym więc powinna być międzynarodowa konferencja pokojowa w Genewie? Co stoi na przeszkodzie dialogu pomiędzy stronami syryjskiego konfliktu? W jaki sposób zagwarantować realizację ewentualnych porozumień? Co powinni robić politycy międzynarodowi, a także Syryjczycy, aby konferencja zakończyła się powodzeniem?

Z mojego punktu widzenia przebieg i wynik kolejnej konferencji genewskiej będzie w dużym stopniu zależeć od tego, z jakim bagażem przyjadą na to spotkanie czołowi protagoniści. Występując z inicjatywą zwołania konferencji pokojowej Genewa 2, Rosja wraz z Ameryką uzgodniły, że strona rosyjska przekona rząd syryjski do wzięcia udziału w tym dialogu politycznym, a Stany Zjednoczone będą pracować z opozycją nad tym, aby zebrała ona delegację reprezentującą interesy całego społeczeństwa syryjskiego. Rosja spełniła już część swojej misji, zdobyła zgodę rządu na przyjazd do Genewy, przy czym bez jakichkolwiek wstępnych warunków. Damaszek wybrał swoich przedstawicieli, którzy gotowi są przyjechać na rozmowy.

W momencie pisania przeze mnie tego tekstu Amerykanie wciąż jeszcze odrabiali swoją pracę domową, próbując zebrać skonfliktowane grupy opozycjonistów pod pozorem Koalicji Narodowej, którą też w dalszym ciągu wspierają, także finansowo. Jednocześnie Ameryka przedstawia Koalicję Narodową jako reprezentantów nie tylko całej opozycji syryjskiej, ale i całego narodu syryjskiego. Ostatnie wydarzenia pokazały, że ta organizacja nie może pretendować do roli wyraziciela oczekiwań wszystkich Syryjczyków, ponieważ nie dysponuje wystarczającym poparciem społeczeństwa. I tym bardziej opozycja nie może być nazywana jedynym prawnym przedstawicielem syryjskiego narodu, jak głosi deklaracja Grupy Przyjaciół Syrii podpisana w Londynie.

Sporna jest też zdolność Koalicji Narodowej do wywierania wpływu na rebeliantów – ponad dziesięć ugrupowań walczących w Syrii ogłosiło już, że odłącza się od Koalicji Narodowej i nie ma zamiaru wykonywania rozkazów Wolnej Armii Syrii – jej walczącego odłamu.

W tych warunkach wszyscy gracze polityczni z zewnątrz powinni zrozumieć, że jeśli chcą, aby system polityczny w Syrii był pluralistyczy, należy sprzyjać zjednoczeniu opozycji, wychodząc nie z własnych preferencji, ale opierając się na potrzebie sformowania reprezentatywnej i pełnomocnej delegacji, która zgromadziłaby przedstawicieli wszystkich warstw społecznych Syrii i odcięłaby się od ekstremistów. Tylko w tej sytuacji, kiedy opozycja syryjska będzie reprezentować społeczeństwo nie wybiórczo, ale w całości, można liczyć na osiągnięcie takich porozumień, których realizacja położy kres krwawej wojnie domowej i będzie gwarantem procesu stabilizacyjnego. Pozostawienie za burtą liczących się sił politycznych – zarówno wewnątrz Syrii, jak i poza jej granicami – oznacza, że nie da się uniknąć problemów związanych z traktowaniem i realizacją postanowień, które mogą zapaść podczas międzynarodowej konferencji w Genewie.

Kolejna sprawa. Dialog między stronami syryjskimi powinien koncentrować się na realizacji wszystkich postanowień genewskich. Nie do przyjęcia są próby ich twórczego” rozwoju, eksponowania jednego problemu kosztem innych. Rozmowy powinny dotyczyć całego szeregu kwestii związanych z rozwiązaniem konfliktu. Niektórzy nasi partnerzy próbują przedstawić sytuację tak, jakby konferencja międzynarodowa Genewa 2 była dialogiem rządu i opozycji na temat składu tymczasowego rządu. Utworzenie tego organu, rzeczywiście, wchodzi do pakietu rozwiązań, które Syryjczycy powinni wypracować sami na podstawie wspólnych negocjacji. Utworzenie rządu tymczasowego należy postrzegać jako integralną część innych zadań. Strony powinny przecież porozumieć się w wielu bardzo ważnych kwestiach, bez których utworzenie gabinetu tymczasowego traci sens. To zarówno zaprzestanie ognia, przygotowania do wyborów, jak i pojednanie całego narodu oraz określenie parametrów dostarczania międzynarodowej pomocy humanitarnej do Syrii.

Ważne jest, aby wszyscy politycy światowi pracowali nad stworzeniem atmosfery politycznej sprzyjającej negocjacjom pomiędzy syryjskimi siłami rządowymi i opozycją. Nie można pozwolić na wzrost napięcia – niezależnie od tego, jak bardzo skomplikowany byłby dialog. W deklaracji genewskiej z 2012 r. wyraźnie stwierdza się, że strony konfliktu w Syrii powinny same, bez interwencji i gróźb z zewnątrz, porozumieć się w sprawie przyszłości swojego kraju. Kwestie robocze, które będą pojawiać się podczas rozmów, powinny być rozwiązywane profesjonalnie i spokojnie przez ich uczestników, przy wsparciu specjalnego wysłannika ONZ ds. Syrii Lakhdara Brahimi, bez jakichkolwiek gróźb użycia siły wobec nich. Kraje postronne, przede wszystkim kraje z obszaru Zatoki Perskiej, powinny pomagać Syryjczykom w tym dialogu, a nie starać się wywrzeć na nich presję po to, by móc wpływać na proces negocjacji lub uprzedzić jego rezultaty.

Ważna jest też rola, jaką odegra Rada Bezpieczeństwa ONZ. Rada Bezpieczeństwa pod żadnym pozorem nie powinna być wykorzystywana jako narzędzie wywierania nacisku na strony, między innymi w kwestii wyznaczenia sztucznych terminów rozmów i wprowadzenia sankcji. Oświadczenie Grupy Przyjaciół Syrii w Londynie dowodzi, że w opinii wielu krajów taką presję należy wywierać wyłącznie na oficjalnych przedstawicieli Syrii. Opozycja – przede wszystkim ta jej część, którą wspierają inne kraje, – może znaleźć się poza zasięgiem krytyki. Takie podejście jest absolutnie nie do zaakceptowania, pozostaje w sprzeczności z zadaniami uregulowania sytuacji na wielu poziomach.

Jednocześnie Rada Bezpieczeństwa ONZ może odegrać pozytywną rolę w kolejnym etapie, po osiagnięciu przez strony porozumienia, między innymi w zakresie wspierania rozwiązania kwestii bezpieczeństwa.

Niezwykle odpowiedzialny etap – wdrażanie decyzji wynikających z dialogu rządu i opozycji. Będzie to równie trudne, jak samo zwołanie konferencji pokojowej. Oczywiście porozumienie nie będzie na rękę walczącym w Syrii dżihadystom, którzy otrzymują hojną finansową i militarną pomoc z zagranicy i dążą do poszerzenia strefy swoich wpływów. Postęp na ścieżce politycznej przeczy ich interesom i celom niektórych sponsorów zewnętrznych. Mogą oni podjąć próbę utrudniania realizacji porozumień – między innymi na drodze prowokacji z wykorzystaniem trujących substancji chemicznych, podobnie jak to było na przedmieściach Damaszku, w rejonie Wschodniej Guty, 21 sierpnia 2013 r. Wówczas radykałowie, którzy stali za tym atakiem, liczyli na to, że uda im się wykorzystać państwa zachodnie do oskarżenia reżimu Asada w popełnieniu zbrodni przeciw ludzkości i uderzyć na Syrię.

Na tym etapie pojawi się zadanie podjęcia przez wspólnotę miedzynarodową wspólnych, uzgodnionych działań w celu zniszczenia terroryzmu w Syrii. Pozostanie przy dzieleniu terrorystów na swoich i obcych oznacza wtórowanie Al-Kaidzie. Historia pokazała już, czym może się to zakończyć.

Znaczny wpływ na radykałów mogą wywrzeć ich zagraniczni sprzymierzeńcy, przede wszystkim państwa Zatoki Perskiej i Turcja. Zachód zaczął już zdawać sobie sprawę z niebezpieczeństwa nasilenia się wpływu radykalnych ugrupowań (w prasie otwarcie dyskutuje się o przechwytywaniu przez ekstremistów broni przeznaczonej dla Wolnej Armii Syrii, a także o przypadkach łączenia się lokalnych oddziałów Wolnej Armii z wojskami rządowymi w celu walki z islamistami). Być może, zgubne skutki gry ze zwolennikami dżihadu uświadomi sobie teraz i Ankara: podczas wystąpienia na 68. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ prezydent Turcji Abdullah Gül stwierdził, że wojnę domową w Syrii mogą wykorzystać ekstremiści, którzy tworzą autonomiczne struktury zagrażające zarówno samej Syrii, jak i sąsiednim państwom. A zatem walka z terroryzmem może stać się zadaniem, które zbliży państwa o odmiennych stanowiskach politycznych w kwestii realizacji punktu deklaracji ze szczytu G8 w Lough Erne o konieczności integracji sił rządowych i opozycji w celu zwalczania terrorystów.

To tylko część złożonych problemów, które pojawią się na międzynarodowej konferencji pokojowej w Genewie. Rosja – jako jedno z nielicznych, a być może nawet i jako jedyne państwo, które nawiązało konstruktywne relacje z obiema stronami syryjskimi i które nie wysuwa nierealnych upolitycznionych zadań – jest gotowa do rzeczowej i intensywnej pracy na rzecz efektywnego przeprowadzenia konferencji. W warunkach, kiedy obserwujemy liczne przykłady katastrofalnych skutków użycia siły wobec suwerennych państw, przy łamaniu prawa międzynarodowego i w celu realizacji krótkowzrocznych celów, konferencja w Genewie powinna stać się przykładem zgodnej i wspólnej pracy na rzecz rozwiązania najpoważniejszego kryzysu naszych czasów poprzez wytrwałe poszukiwanie kompromisów i w oparciu o międzynarodowe prawo. Tylko w ten sposób nie dojdzie do zaburzenia porządku na świecie mającego swoje oparcie w Statucie ONZ. Celem Statutu jest zagwarantowanie wolności i niepodległości narodów, wojna jako sposób rozwiązania sporów międzypaństwowych wychodzi poza ramy prawne.

Należy dołożyć wszelkich starań, by w stosunkach międzynarodowych kierowano się zasadą prymatu prawa międzynarodowego, a w Syrii zapewniono trwałe rozwiązanie konfliktu, które pozwoli wszystkim Syryjczykom żyć w pokoju, bezpieczeństwie i korzystać z równych praw.

 

Read 740 times Last modified on piątek, 17 styczeń 2014 16:57
Giennadij Gatiłow

Wiceminister Spraw Zagranicznych Rosji